Zaznacz stronę

Dziś ja i wszyscy moi współbracia – jezuici (w tym Ojciec święty – Franciszek), obchodzimy uroczystość św. Ignacego Loyoli. Zachęcam więc do złożenia moim Współbraciom życzeń, a sam najpokorniej proszę o modlitwę za wstawiennictwem Ignacego za nas – jezuitów.

Moja przygoda z Ignacym rozpoczęła się dwadzieścia cztery lata temu, kiedy pojechałem na pierwsze rekolekcje powołaniowe z o. Tadeuszem Hajdukiem. Fascynacja przyszła przez medytację ignacjańską i Konstytucje Towarzystwa Jezusowego. Odkrywałem wtedy – i dalej tak jest – Ignacego, jako kogoś bardzo konkretnego (polecam tekst naszych Konstytucji), ale też Kogoś, kto odchodzi w cień Jezusa. Ignacy nauczył mnie patrzeć na ten świat dobrze, patrzeć oczami Boga i Jego samego szukać we wszystkich i wszystkim.

Cieszę się, że od prawie 21 lat mogę być jezuitą. To było moje wielkie pragnienie od młodości. Bóg dał mi łaskę (tak wierzę) powołania zakonnego do Towarzystwa Jezusowego i za to jestem Mu wdzięczny. Przygoda trwa i wierzę, że tak będzie już na wieczność. Towarzystwo Jezusowe to miejsce, czas, ludzie, wiele możliwości, które sprawiają, że nieustannie się rozwijam, które sprawiają, że Bóg może ze mnie wyciągać dobro dla innych.

Jestem Bogu wdzięczny za szkołę Ignacego, za tę tak praktyczną duchowość, która jest bardzo Jezusowa, a zarazem bardzo ludzka. Dlaczego jezuici? Bo nie ma lepszego zakonu na świecie. O życiu zakonnym pisałem kiedyś na DEONie.

Przed kilkoma laty przyszedł do mnie człowiek, który – jak się później okazało – był trenerem motywacyjnym. Ów człowiek powiedział mi, że od jakiegoś czasu uczestniczy w „dwudziestkach” u Klemensa Dworzaka i słucha moich kazań. Zadał mi jedno pytanie: „co ojciec czyta?” Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że zaglądam regularnie do trzech pozycji: Dzikiego serca, Pisma Świętego i Ćwiczeń Duchowych. Padło kolejne pytanie o to, co czytam z literatury motywacyjnej. Odpowiedziałam, że nic.

Duże było zdziwienie mojego rozmówcy, kiedy zajrzał do tekstu Ćwiczeń i zorientował się, że płaci duże pieniądze za różnego rodzaju projekty motywacyjne, gdy tymczasem Kościół dysponuje od kilkuset lat doskonałym projektem zmiany motywacji człowieka.

Można wmówić sobie, że mamy mądrość, że wiemy lepiej, że mamy obraz całości i nie pozwolić sobie na zaskoczenie, że to, co znajome, jest całkowicie inne, że mądrość może być w innym miejscu, niż ja to sobie założyłem.Ta konfrontacja może prowadzić do dwóch owoców. Jeden polega na tym, że nie zmieniamy swojego życia. Zostajemy przy swojej wizji świata. Mój rozmówca zmienił swoje życie, pozwolił sobie na to, by zakwestionować to, że wie gdzie jest mądrość. Zobaczył, że jest też gdzie indziej, niż to sobie założył.

Odważysz się dziś zakwestionować swoje źródła mądrości? Ignacy świetnie tego uczy.