Zaznacz stronę

SŁOWO

Prawda. Postępujcie, jak mówi Duch Święty.
Wczoraj pisałem o tym, że często robimy z Jezusa miłego humanistę. To nic innego, jak przekłamywanie obrazu Boga.
Dziś chciałbym, zachęcony fragmentem z Hebrajczyków, napisać coś o kłamstwie na nasz temat.
Jest w nas dobre pragnienie, pochodzące od Boga, by być uznanym, podziwianym i kochanym. Jednak nie potrafimy do końca uczciwie i dobrze, go przeżywać. Coś, co miało być ukazaniem naszej chwały, pochodzącej od Boga, staje się budowaniem swojej chwały bez Boga.
Potrafimy do tego wykorzystać Jego samego, naszych bliskich, w ogóle drugiego człowieka. Ilu świetnych kaznodziejów, mówców chrześcijańskich, rodziców, liderów głosi dobre rzeczy, nie dla dobra sprawy, ale po to by pokazać, że są dobrzy, by inni podziwiali, jak to się dziś ładnie mówi lajkowali? (Mówię tu do siebie też).
To kłamstwo to nie jest tylko kwestia tego, co i jak mówimy. To kwestia tego, jak żyjemy. Gdyby uczciwie przyjrzeć się naszym relacjom, pracom które wykonujemy, to zobaczymy, że wiele naszych motywacji jest opartych na lęku. Boimy się ciągle pokazać naszą prawdziwą twarz, a więc pokazujemy przekłamaną.
Tak też można odczytać ten dzisiejszy tekst z Marka. Najpierw to jeśli chcesz. Maska, która pojawia się wielokrotnie w moim życiu. Ta fałszywa pokora. Pewnie, że chcę, pewnie że chcę być czysty, dobry, fajny. Ale jednak dodaję to jeśli chcesz. Po co? Z lęku? By ładnie wypaść? A później dostaje prosty prikaz. Nikomu, nic nie gadaj, tylko zrób w ukryciu to, co trzeba. A ten polazł i opowiedział, gdzie się dało. Ile razy mi się tak zdarza. Fajnie się opowiada o rzeczach wielkich, których było się udziałowcem. Zbudować swoją chwałę, poczucie wartości, na plecach kogoś innego.
Zobacz, że często to, jacy się innym pokazujemy, zależy od tego, co chcemy osiągnąć, od naszych motywacji. Przyjmujemy różne maski, by osiągnąć cel. A to jest kłamstwo na nasz temat. Kłamstwo, w które w pewnym momencie sami zaczynamy wierzyć.
List do Hebrajczyków ostrzega nas, że konsekwencje takiego sposobu życia są mocne. Ostatecznie konsekwencją jest śmierć. I nie chodzi tu tylko straszenie nas abstrakcyjnym, dla wielu, piekłem. Tu idzie także o śmierć Twojego serca. Człowiek, który długi czas nie jest w stanie żyć prawdą o sobie, ma martwe serce.
Ludzie zewsząd schodzili do Niego. Schodzili, bo Jezus jest Sobą. On nie udaje. Mówi i robi, to co naprawdę uważa za słuszne. Jest silny, a do takich ludzi się lgnie. Chce się z nimi być, uczyć się od nich.
Bóg jest Sobą, Bóg po prostu Jest, Tym Kim Jest. On się nie zmienia.
I Bogu dzięki, że Bóg się nie zmienia:-).