Zaznacz stronę

Można być z Ewangelią „nieprzyjętym”, ale można być też „wyrzuconym”. I to jest zasadnicza różnica, którą, jako głoszący muszę zauważyć.

Strach jest wrogiem nadziei. I właśnie ona jest kryterium tego czy głoszę Dobrą czy złą nowinę. Czy po moim głoszeniu ludziom chce się wychodzić zza mgły, albo żyć pomimo mgły czy raczej są jeszcze bardziej zdołowani i wystraszeni?