Zaznacz stronę

Proście Pana, by posłał robotników na żniwo. Wpadamy tu w pewien schemat. Kiedy pojawia się ten tekst, od razu większość zaczyna się modlić o powołania do seminariów i klasztorów. Jednak, kiedy Pan Jezus, powiedział te słowa, wcale nie powołał trzynastego apostoła. Dalej było 12.

Mówił o tym w czasie żniw. Kiedy są żniwa, to w pole musi pójść każdy, kto może, czasem trzeba też nająć robotników, by jak najszybciej zebrać plon. Nie można zbierać go długo, bo się zmarnuje. Potrzeba wielu ludzi. Jezus, zaprasza wszystkich: mnie, ciebie, twojego sąsiada, twojego męża, żonę, dziecko. Nie zwalajmy potrzeby ewangelizacji, czyli mówienia ludziom o dobrych rzeczach, o miłości Boga tylko na niektórych. To dość wygodna postawa, modlić się o powołania, modlić się za grzeszników, gdy tymczasem nie staramy się przezwyciężyć naszej dwulicowości, naszej obmowy, złorzeczenia. Spróbujmy zobaczyć swoje imię, nie wśród tych, którzy proszą Pana o nowych robotników, ale wśród tych, których Pan powołuje jako swoich robotników. To trudniejsza opcja, ale bliższa Ewangelii.

Świetnie, że mamy Internet, mamy FB, można dzięki temu robić wiele dobrych rzeczy, jak choćby tego bloga. Od kilkunastu lat księża, moraliści i innym mądrzy ludzie mówią nam, że Internet, jak każde narzędzie można robić dobre i złe rzeczy. Jednak rzadko zdarza mi się zobaczyć opinię o tym, że wielu ludzi w Internecie pomyliło ewangelizację z walką. Powstają jak grzyby po deszczu strony, które przyklejają sobie przymiotnik „katolicki” i pod tym szyldem obśmiewają innych, również Kościół.

Wszystko w imię dbania o czystość doktryny i nauczania. Często autorów tych stron, które z katolicyzmem nie mają nic wspólnego, podpierają swoim „kapłańskim autorytetem” księża (w większości przypadków – anonimowo). Z całą odpowiedzialnością chcę powiedzieć, że to nie jest ewangelizacja i głoszenie Dobrej Nowiny.

Jesteśmy wezwani do tego by iść i głosić ludziom Boga, nie wytykać (często w głupi i chamski sposób) błędy.
Jesteśmy, poprzez Ewangelię wysłani do tego, by wyrzucać złego ducha, by oczyszczać świat ze zła, nie by cynicznie szydzić z innych czy ich publicznie oskarżać. Komentarz, który ma zostawać na ustach innych, po naszej działalności jest jeden: „jeszcze nigdy nic podobnego się u nas nie działo”.

Drodzy Autorzy wszelkiego rodzaju stron dbających o „czystość nauczania Kościoła”, a robiący to anonimowo i prześmiewczo: wasza działalność jest czymś, co już czynili i czynią ludzie niewierzący. Dajcie temu spokój, a zacznijcie głosić Słowo Boże.

Bądźmy pasterzami, a nie typami, którzy kąsają innych tylko dlatego, że tamci robią błędy. A jeśli uważamy, że to zbyt naiwne i nie przynoszące oczekiwanych owoców, to weźmy się za post i modlitwę, wtedy będziemy mieć pewność, że Pan zmieni, tych którzy według nas błądzą. Jest tylko jedno „ale” – nie będziemy mieć tej dzikiej satysfakcji, z dokopania kolejnemu idiocie, przed ekranami naszych monitorów.

SŁOWO