Zaznacz stronę

SŁOWO

Piotr i jego kumple to byli rybacy. Wiedzieli, gdzie i jak łowić, by osiągnąć sukces. Mieli długą praktykę, wiele razy się przekonali, że ich metody działają, przynoszą efekty i konkretne zyski. 

Ja wiem, co znaczy być chrześcijaninem, jezuitą, księdzem, gdybyście poczytali moje wymądrzanie się w Internecie, to doszlibyście do wniosku, że jestem chodzącym przykładem chrześcijańskiego, księżowskiego i zakonnego, sukcesu. 

A gdyby tak nas wszystkich posłuchać? Są tu idealni lekarze, urzędnicy, pracownicy budowy, idealne pielęgniarki i dentyści. Są tu idealne żony i mężowie, nie mówiąc o tym, że siedzą tu doskonali rodzice. 

A jednak przyszedł taki moment w życiu Piotra, że nic nie złowili. Ponieśli klęskę. Wiemy, jak to smakuje. Zdenerwowanie, spadek poczucia wartości, miłe docinki ze strony najbliższych, nie mówiąc o tym, że mniej w portfelu też boli…

W to poczucie porażki wchodzi nieznajomy, który się rządzi. I mówi, że mają zrobić, to co zawsze robili i wiedzieli, gdzie i jak, że mają to zrobić inaczej. Oj nie lubimy czegoś takiego. Przychodzi nieznajomy i mówi: bądź księdzem, jezuitą, matką, ojcem, lekarzem – inaczej. Bądź nim dalej, ale zobacz, że można inaczej, z innej strony zarzucić sieci. I głębiej, to znaczy szukając większego dobra, nie tylko tego, które jest dla ciebie wygodne i przewidywalne. Daj sobie i drugiemu nową szansę. Popatrz na siebie i innych inaczej. Głębia jest też związana z tym, że nie widać dna. I podobnie jest w relacji z Bogiem, z sobą i drugim – trzeba się zgodzić na ryzyko niewidzenia wszystkiego od razu. I tego się boimy i trzeba umieć się do tego leku przyznać, by wypłynąć. Inaczej będziemy za wszelką cenę bronić to, co znamy, naszych przyzwyczajeń i łatek, które sobie i innym (łącznie z Bogiem) przykleiliśmy. 

Wypłynięcie na głębie, a więc zmiana naszych przyzwyczajeń kończy się zawsze odkryciem prawdy o sobie. O swojej, nie innych – grzeszności i niedoskonałości. Wtedy widzimy, jak bardzo nie dorastamy do roli księdza, jezuity, przyjaciela, małżonka, rodzica, lekarza. Odpowiedź Boga, na odkrycie przez nas prawdy o sobie, jest zawsze taka sama: nie bój się, odtąd będziesz łowił ludzi. Nie bój się, czyli nie skupiaj na swojej niedoskonałości i bądź dalej księdzem, jezuitą, mężem, żoną, rodzicem, ale rób to po to, by łowić ludzi, nie dla zysku. Łowić ludzi, czy li pozyskiwać ich dla Boga, dla radości, by mogli rzeczywiście sami wypłynąć na swoją głębię i żyć bardziej i mocniej. 

KLIK