Zaznacz stronę

To jeden z tych momentów, kiedy Jezus robi sobie jaja z apostołów. Burza na jeziorze, poważna sytuacja, na tyle poważna, że rybacy – obeznani z wodą zaczynają panikować. To są fachowcy obeznani z wodą, nie jakieś wymoczki, które właśnie kupiły sobie ponton. A On? Śpi w najlepsze. Jedyne, co każe wziąć Jego sen na poważnie, to fakt, że pracowali przez cały dzień i może rzeczywiście był zmęczony tak bardzo. Nie wydaje mi się jednak, by w sytuacji, kiedy do łodzi nalewa się woda, jest wichura, człowiek był w stanie spać spokojnie.

W końcu budzą Go, a On ich pyta – ot tak: ale o co wam chodzi, co się dzieje? Widzicie twarze dorosłych mężczyzn, przerażonych o swoje cztery litery, wypowiadających to rozpaczliwe zdanie: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? Potem ucisza burzę, jakby po prostu wyłączył wielkie radio z grzmotami, i wyrzuca im brak wiary i zarzuca strach. Ostra szkoła.

Co to może znaczyć dla nas – dziś. Oni są w takim momencie, że widzieli już cuda Jezusa, słyszeli naukę o siewcy, o tym, że trzeba się uczyć, wyciągać wnioski, mieć dobrą pamięć i dbać o to, co już się dostało. Pielęgnowanie doświadczenia, nie po to, by się pławić we wspomnieniach, ale by być mądrym, sprawia, że człowiek wierzący przestaje się bać. Okazuje się, że można mieć Jezusa bardzo blisko, można być we wspólnocie wierzących i być dalej poganinem.

Dobra Nowina tego fragmentu polega na tym, że nie trzeba mieć obok, fizycznie Jezusa, nie trzeba mieć obok ludzi podobnie wierzących, jedno co trzeba mieć, to dobrą pamięć o działaniu Boga w naszym życiu. Jednak do tego potrzebna jest decyzja, że ja chcę być człowiekiem, który jest uważny. Uważnie żyje i wszystko zapamiętuje.

Przeprawmy się na drugą stronę. Niewinne zdanie, mówiące tylko o logistyce tej grupy związanej z Jezusem. I tak, i nie. Po tej stronie jeziora Jezus w swoim nauczaniu nadał im tożsamość, pokazał swoją moc, nakreślił cele. Mogli poczuć się silni w swojej grupie. To ich scaliło. Nie tylko słuchali nauk dla wszystkich, ale także na osobności wyjaśniał im to, czego nie rozumieli. To im dawało poczucie wyjątkowości. Przeprawa na drugi brzeg jest oderwaniem się od tego, powiedzeniem: idziemy dalej, nie możemy zostać w tym wygodnym czasie i miejscu. To, co wydarzyło się na jeziorze, potwierdza jak bardzo apostołowie byli skupieni na sobie i swojej grupie, a nie na Jezusie.

Jednak ten tekst jest też o czymś bardzo ważnym i trudnym. Nazwałem to sobie „tajemnica milczenia Boga”. Oni są w centrum dramatycznej sytuacji. Wiedzieli, co to jest woda, jak się zachowywać na łodzi, a jednak lęk ich opanowuje i tracą zdolność trzeźwego myślenia. Wiele jest takich sytuacji w naszym życiu, że tracimy ową zdolność. Cierpienie, tragedia, konflikt, wzrost kursu franka, zwolnienie z pracy. Wydaje się, że Bóg jest blisko, a jednak milczy, jest w tym czasem (w naszym odbiorze) bardzo brutalny. I nie wiem, co powiedzieć w takiej sytuacji.

Ta Ewangelia uczy mnie dwóch twarzy Boga. Tego, który uczy mnie dystansu do tego, co dzieje się w moim życiu, ale i pokazuje mi Boga, który milczy, który „budzi się o parę minut za późno”. To kolejny tekst, który mi pokazuje, że Bóg jest dziwny.

SŁOWO