Zaznacz stronę

Dziś, kiedy wspominamy jego Wcielenie, przypominam sobie, że Wcielenie to nie klimat mikołajkowo – choinkowy, ale to, o czym mówi List do Hebrajczyków. Ofiary ani daru nie chciałeś, aleś Mi utworzył ciało. Syn Boży przyjmuje ludzkie Ciało, aby naprawdę stać się człowiekiem i naprawdę umrzeć. Dla mnie znaczy to tyle, że mam iść Jego drogą. Może niekoniecznie od razu umierać fizycznie, choć takiej ewentualności wykluczać nie można. Muszę umierać dla swojego egoizmu.

Bogu nie są potrzebne moje ofiary, Bogu potrzebny jestem ja. Nie tylko moja dusza, ale ciało także. Moje myślenie, moje decyzje, wartości, sposób życia.
Wcielenie po to się dokonało, żeby, jak mówi pierwsze czytanie, Bóg był Bogiem z nami. To nie jest tylko ładna, poetycka metafora. Odtąd Bóg jest tak blisko, że zostaje odarty ze swej boskości. Tak blisko, że przyzwyczaiłem się do Niego tak bardzo, że często nie robi już na mnie wrażenia. Tak blisko, że mogliśmy Go przybić do krzyża. Poszedł dalej i jest tak blisko, że mogę Go zjeść i wypić. Jest na wyciągnięcie ręki.

Dziś, kiedy wielu będzie zachęcało do duchowej adopcji, ja chcę Ciebie zachęcić do bycia przy tych, którzy są po aborcji. Przy tych wszystkich kobietach i mężczyznach, którzy – świadomie lub nie – cierpią. Chcę Cię prosić, by to był jeden dzień, kiedy na tych ludzi nie popatrzysz ze złością i świętym gniewem, ale współczuciem i dasz im swoją modlitwę. Popatrzmy dziś na tych wszystkich ludzi, którzy zdecydowali się na in vitro, z modlitwą, nie oceną. Choć ten jeden dzień niech będzie dniem modlitwy nieoceniającej.
 Popatrzmy dziś inaczej na wszystkie kobiety, które same wychowują dzieci, które urodziły w bardzo młodym wieku. Dziękujmy też za osoby, które oddały swoje dzieci do adopcji, zdecydowały się urodzić, choć znalazły się w trudnej sytuacji.

Wiem, już ze swojego doświadczenia, że podejście z miłością do człowieka, który chce uczynić zło, nawet je publicznie deklarując, przynosi dobre owoce. Owszem, całkowicie inne, od tych przez nas założonych. Bóg radzi sobie bardzo dobrze z różnymi naszymi małymi inwestycjami dobra. On ten nasz kapitał przerzuca tam, gdzie jest potrzeba, nie tam, gdzie nam byłoby dobrze i wygodnie. Czasem ja osobiście muszę ponieść stratę. Tak jak Maryja. Przyjmując Słowo, wiedziała, że wiele z Jej wizji zostanie niezrealizowanych.

Mówię o tych ludziach, bo łatwo wydawać wyroki (nawet słuszne), trudniej próbować zrozumieć motywacje. Różnie na nich patrzymy, ale i na Maryję po tym dziwnym poczęciu różnie patrzono. Jezus nie urodził się w dobrym katolickim małżeństwie. Wszystko było nie tak, jak byśmy to sobie wyobrażali.

Zobacz wielkie zdziwienie tej młodej nazareńskiej dziewczyny. Zdziwienie, przerażenie, ale i zawierzenie Bogu sytuacji po ludzku dziwnej i przerastającej.

Zwiastowanie jest przekazaniem nowego życia. My też kiedyś je otrzymaliśmy. Dlatego moja propozycja dzisiejsza zwie się sms-wdzięczności. Poślij sms-a do swoich rodziców, z prostym: DZIĘKUJĘ ZA ŻYCIE. A jeśli to nie jest możliwe, to poślij go do którejś z Kobiet oczekujących dziecka. Oczywiście można wysłać dwa:-)

SŁOWO