Zaznacz stronę

734239_486070821453222_451839464_n

SŁOWO
Jeżeli wybieramy drogę, na której chcemy żyć pragnieniami, to zawsze pojawi się wróg. Tym wrogiem wcale nie jest szatan czy nasze zranienia. Ale to, co dosięga nas najszybciej – brak pamięci. Zobaczmy, ile razy już w naszym sercu pojawiało się pragnienie, by zrobić coś wielkiego, by iść za Bogiem na całość, zaszaleć?  I co? Wszystko uciekło, zostało zapomniane.
Historia o złotym cielcu. Cudowne wyprowadzenie z Egiptu, cudowne prowadzenie przez pustynię, dostawa darmowego pożywienie, cuda, w końcu pobyt Mojżesza na górze wśród grzmotów, a Izraelici co? Już po kilku dniach zapomnieli i z kolczyków i innej biżuterii robią złotego cielca i oddają mu cześć. Jak my. Wychodzimy od Pana z nowym pomysłem na życie i już za chwilę wracamy do starych bożków. Już za chwilę zapominamy.
W podobny sposób mówi Jezus. Mówi o dziełach, które o Nim świadczą. Mamy patrzeć na świat, na rzeczywistość, wyciągać wnioski i pamiętać. Jeśli stracimy pamięć, tracimy przymierze, tracimy jedność z Ojcem. Każdy nasz najmniejszy grzech, słabość na tym polega. Na chwilę, czasem na ułamek sekundy, postanawiamy nie pamiętać o tym, że idziemy za Bogiem. W czasie tego momentu tracimy pamięć o tym, że On jest, że świadczą o tym Jego czyny. Wydaje się nam, że się oddalił, albo nie jest już Kimś, kto może nas nasycić. Ściągamy biżuterię i odlewamy swojego bożka, któremu oddajemy pokłon.
Choć byłbym ostrożny z szybkim potępianiem Izraelitów. Może warto zobaczyć, że w tym odlanym cielcu wcale nie musi być tylko zła. Może jest on tak naprawdę obrazem tęsknoty za obecnością Boga? Czy i nasze bożki, grzechy nie są czasem robione nie z wyrachowania, ale właśnie z tęsknoty?

Nie wiem, co czuli Polacy w 1978, kiedy pojawił się Jan Paweł II, ale od wczoraj myślę, że czuli się podobnie, jak my jezuici, dziś.
Najpierw wielką radość. Takiej radości dawno nie miałem. Potem wielką dumę. Stać przy ambonie i dowiedzieć się, że Twój Współbrat jest Twoim Papieżem – coś czego nie da się opisać.
Kiedy Asia krzyknęła mi wczoraj z drugiej ławki, że papież Franciszek, pierwsze, co pomyślałem, że chodzi o Franciszka z Asyżu. Nie pomyślałem o naszych – jezuickich świętych. To było moje pierwsze skojarzenie. Że to imię to ukłon w stronę franciszkanów (już nie wypominajmy franciszkańskiemu papieżowi kasaty jezuitów), ale i stronę całego Kościoła. Teraz czytam na DEONIE, że kard. Dolan to potwierdza.
Ten wybór to też duża szansa na świeżość w naszym zakonie. Wierzę, że tak będzie. Ufam, że to też przełoży się na powołania do nas. Że łaska, którą Pan nam wczoraj dał, będzie się powiększała. Tu proszę o modlitwę.
Gdy minie pierwsza euforia, ten wybór będzie mocno krytykowany. I w Kościele i na zewnątrz. To będzie mocny papież, konkretny, precyzyjny.
Dziś chcę cieszyć się z Kościołem, z Towarzystwem. Dziękować Bogu.
To dzieło, które Pan czyni na moich oczach. Dla mnie wybór Franciszka to znak, że Bóg jest i działa w swoim Kościele. Działa, to znaczy miesza. To Jego czyn. Kolejna sprawa, którą trzeba pamiętać w drodze do Niego.