Zaznacz stronę

SŁOWO

Chrześcijaństwo jest drogą twórczości, patrzenia w przyszłość i rozwoju. Pan wyjeżdża, dzięki temu daje nam przestrzeń do rozwoju, co nie jest prostą sprawą. To jest ten stan, który nazywamy Jego nieobecnością. Każdy z nas dostaje jakieś poletko do obrobienia: rodzina, szkoła, wspólnota, samotność, choroba, praca, przyjaźń, czy inne.

Kiedy otrzymujemy dar, pierwsza pokusa, która się pojawia, jest taka, by zagarnąć to dla siebie, nie chcieć, by Pan królował w moim życiu. Druga polega na tym, że dar może przerazić, wydać się za duży, że trudności, które wraz z nim się w naszym życiu pojawiają, mogą człowieka tak sparaliżować, że nie będzie w stanie pomnażać, rozwijać siebie i daru. Wtedy lepiej dar oddać. Odejść* od rodziny, która jest traktowana jako azyl do przetrwania (*odejść wtedy, kiedy jesteś dzieckiem, albo ‚odejść’ od schematu, który masz dzisiaj, do przeżycia jej głębiej). Zostawić kolejne studia, które nie wiadomo czemu mają służyć, a lepiej wziąć się do konkretnej roboty. Wystąpić z zakonu, skoro życie zakonne nie jest twórcze, a jest tylko wygodnym pokojem w klasztorze. Ta Ewangelia musi mi pomóc w odpowiedzi na proste pytanie: na ile to, w czym jestem, jest przeze mnie twórczo przeżywane, a na ile jest tylko wegetacją?

Nasz Pan nie jest misiem do przytulania, jest Kimś, kto stawia przed nami zadania do wykonania. I chce, byśmy w nie wchodzili, byśmy nie siedzieli w marazmie. Jezus w tej opowieści mówi o mechanizmie, który pojawia się (lub może się pojawiać) w naszym życiu – samospełniających się przekleństwach. Naszym sędzią nie będzie Bóg, ale nasze słowa, nasz sposób myślenia i działania.

Zawsze możemy dołączyć do ludzi twórczych, którzy chcą działać, rozwijać siebie i innych, ale możemy też dołączyć do tłumu, który jęczy ze strachu przed jakimkolwiek ruchem. Nic już nie mają do stracenia, ale ów sposób myślenia stał się ich sposobem na życie. Nie ruszają. Ciekawe jest to, że w tej Ewangelii większość jest tymi, którzy działają. Odnoszę wrażenie, że w realnym życiu jest odwrotnie. Chrześcijaństwo jest sprawą, która nie dotyczy tylko naszej religijności. Ono jest czymś, co musi mieć przełożenie na wszystkie dziedziny naszego życia. Skoro jest we mnie pragnienie tego, by Bóg był Panem mojego życia, to muszę w końcu Go posłuchać, tego co ma do powiedzenia, a Jego słowo mówi wyraźnie: rozwój, a nie stagnacja, jest drogą dochodzenia do Boga.

Nim zaczniesz włączać swoje stare mechanizmy obronne, które ciągle kręcą się wokół twoich ograniczeń, zobacz, że w każdej sytuacji jesteśmy w stanie zrobić „mały krok”. Trzeba jedynie wyrzucić kolejnego demona, który ma na imię: Bezsens.