Zaznacz stronę

Gdy w zeszłym roku promowaliśmy naszą wspólną książkę, ani Karolinie, ani mi nie przyszło do głowy, że za rok o tej porze Polska będzie podpalona. Że cały świat będzie żył w strachu. 

Po wydaniu #wrzenia wiele razy, różni ludzie stawiali mnie pod ścianą z żądaniem wytłumaczenia się z poglądów Karoliny. Jak mogłeś rozmawiać z kimś, kto jest za aborcją, kto szedł w czarnych protestach, kto nie lubi Kościoła. Z tego, co wiem, Karolina stawiana była pod drugą ścianą z wyrzutem: jak to zrobiłaś książkę z księdzem? Po co?

Na serio, wierzcie mi, wspólnie napisanie książki nie wiąże ludzi jak ślub:-) Jednak dziś po roku bardzo się z niej cieszę. Bo choć była nas tylko dwójka, to zrobiliśmy coś, co dziś wydaje się nie do zrobienia. Usiedliśmy i zaczęliśmy słuchać siebie na wzajem. Nie wykrzykiwać swoich poglądów, nie straszyć ‘swoimi piekłami’, ale słuchać. Słuchanie nie krzywdzi, nie sprawia, że ludzie nagle są zmanipulowani i przejmują poglądy przeciwnej strony, nie sprawia, że człowiek się zainfekuje złym myśleniem, i nie sprawiło, że Karolina usprawiedliwiła Kościół, a ja aborcję. Kiedy w zeszłym roku, podczas spotkań autorskich, oboje mówiliśmy o tym, że właśnie to jest naszym sukcesem, nie wiedzieliśmy, że za rok może to brzmieć jak wspomnienie starych dobrych lat.

Jedno z najgłupszych, a zaraz najbardziej zaczepliwych pytań, które usłyszałem po zrobieniu tej książki brzmiało: „i co nawróciłeś ją do Kościoła”? Nie, bo nawracanie nie polega na tym, że kogoś przekonam. Nawrócenie jest łaską od Boga, nie wynikiem mojej elokwencji. To, co mogę, jako chrześcijanin to stwarzać warunki. Mogę być cierpliwy, uprzejmy, dobry, otwarty. Nie to nie jest definicja „Kościoła otwartego”, to definicja Kościoła Jezusowego (Ga 5, 22). 

Mam takie swoje małe marzenie, jako ksiądz i człowiek wierzący, że te burzliwe protesty nauczą nas – ludzi Kościoła – większej pokory. Że przestaniem w końcu do ludzie przemawiać, a zaczniemy ich słuchać. To jest trochę jak lekcja w podstawówce. Zawsze odnoszę porażkę, kiedy chce przeprowadzić ją tak jak sobie zaplanowałem. Kiedy mi to nie wychodzi to wiem, że łatwo jest mi się na dzieci obrazić. W swoim myśleniu zrzucić winę na nie. Wychodzi zawsze wtedy, choć to bardzo trudne, kiedy pozwalam dzieciom mówić. Kiedy zadając im pytania, zostawiam przestrzeń dla ich myślenia. Wcale nic wtedy nie tracę, poza świętym spokojem.

Dlatego uważam, że zamiast mówić, że szatan atakuje Kościół, warto zadać pytanie, co Duch Święty, przez te protesty mówi do Kościoła. A wiemy, że kiedy Duch mówi, to zawsze wzywa swój Kościół do nawrócenia.

Po książce z Karoliną straciłem kawałek swojego bezpiecznego myślenia i sztampowych odpowiedzi. I straciłem trochę w oczach wielu ludzi Kościoła. Bo ta książka była dla wielu argumentem do utwierdzenia się w tezie na mój temat, żem liberał i bliżej mi do lewaków. Rzecz w tym, że ja ciągle szukam w jaki sposób Bóg do mnie mówi dziś: tu i teraz.

Nie bójcie się rozmawiać. Nie bójcie się poglądów drugiej strony, poznanie ich nie sprawia, że się rozchorujecie, co najwyżej może się okazać, że wcale nie jesteście tacy pewni swojej drogi jak się Wam wydaje. Jednak to może być szansą na wejście głębiej, bardziej rozumnie w swoją drogę. A to, że wtedy ktoś przyklei Wam łatkę, którą można by streścić słowem zdrajca, to co z tego? Ważne, żebyś wiedział Komu zaufałeś.