Zaznacz stronę

SŁOWO

Wczoraj Słowo było o tym, jak począł się Jezus. Dziś słyszymy o kolejnych dwóch dziwnych ciążach. Tym razem pary żyjące w różnym czasie; łączy je starość. 
Warto zobaczyć to oczyma wyobraźni. Stara kobieta przychodzi do męża i mówi: był u mnie Anioł i powiedział, że będziemy mieć dziecko. Ciekawe, co chłop sobie pomyślał? Zwariowała? Miała jakieś starcze urojenia? Co w nim zwyciężało? Ciekawość, że może jednak? A może bronił się przed tą myślą, może się po prostu bał męskiej porażki? Nie wiemy. Wiemy, że zaryzykowali i uwierzyli słowu, ale i sobie nawzajem. Narodził się Samson.

Z Zachariaszem nie poszło tak łatwo; on zwątpił. To też byli ludzie starzy, już może zgorzkniali, napiętnowani w społeczeństwie za brak potomstwa. Jednak pomimo wszystko i oni zaryzykowali. Narodził się Jan.

Miło się czyta te opowieści, takie historie z happy endem. Nie wiemy jednak, jak kobiety zniosły ciążę i poród. Nie wiemy, czy ktoś tym starym kobietom pomagał. To nie są miłe historyjki. To są historie pełne dramatu, jak nasze życie. To znaczy, że tak jak w ich życiu coś wydawało się już niemożliwe, tak i w naszym życiu to, co wydaje się  – czasem, może stale – nie do rozwiązania, może się zmienić.
 Rozwiązanie przyszło w momencie najmniej spodziewanym, co więcej – w momencie, w którym stracili już nadzieję. To jest dobra nowina dla nas – każdy moment jest dobry na to, by Bóg zadziałał. Kiedy wejdzie się w prawdziwą relację z Bogiem, to wszystko staje się już mało przewidywalne.

W życie pobożnych ludzi, w ich konkretny problem – brak potomstwa, wchodzi posłaniec Boga i oznajmia, po ludzku dość dziwną wieść, że będą rodzicami. I bynajmniej nie są, na nasze szczęście, ludźmi, którzy po usłyszeniu wiadomości przyjmują ją bez zająknięcia. Możemy się odnaleźć w ich wątpliwościach. Jeśli nie wprost z tym samym problemem, to w wielu innych naszych niemocach.

Tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, ale są sprawy wyglądające na niemożliwe. A nawet jeśli te sprawy nie rozwiązują się tak, jakbyśmy chcieli, to warto otworzyć oczy i zobaczyć, że – rzeczywistość nawet trudną – można odczytywać jako wyzwanie. 
Jedni i drudzy rodzice nie byli ludźmi sukcesu, nie byli wybitnymi jednostkami społeczeństwa. To byli zwykli ludzie.

Pojawienie się Jezusa jest rewolucją, ale taką, którą możemy sami tworzyć, bo Bóg zaprasza zwykłych ludzi do przygody i do wielkich spraw.

Chcesz by i ciebie zaprosił? A jak zajdziesz w ciążę?