Zaznacz stronę

SŁOWO

Dwaj mężczyźni. Piotr i Jan.

Obaj zaufali Trzeciemu. Z różnym doświadczeniem życiowym weszli w relację z Mistrzem.

Uczyli się od Niego życia nieprzeciętnego. Życia, które wymykało się schematom i religijnym formułom. Stała się jednak rzeczy tragiczna – Mistrz został stracony. Ktoś, na kim budowali swoje życie, przestał istnieć. Wraz z Nim odeszła odwaga, pragnienia, plany.

To dość trudne dla faceta, kiedy zostaje pokonany, kiedy rozwala się ktoś, na kim budował. Duma i poczucie siły zostają zdruzgotane.
W tym wszystkim dostają wiadomość, że Jego nie ma w grobie. Nie wiem, co oni czuli biegnąc do grobu. Patrząc na siebie czuję, że były w nich dwa uczucia.

Jedno, że jeszcze bardziej dostali po dupie, że jeszcze ktoś im chciał udowodnić, że się mylili. W takich momentach ciało mogło być dla nich dowodem, że to czego doświadczali było prawdziwe. Było, ale się wydarzyło. Brak ciała mógł zrodzić pytania, czy to wszystko nie było iluzją, znieczulaczem na codzienne problemy?

Drugie to mogła być, jakaś nadzieja, że może to jednak jest prawdziwe, że to jeszcze się nie skończyło.

Wiemy, że gdy tam dobiegli, młodszy Jan, poczekał z wejściem na Piotra. Nie sądzę, by Jan nie wchodził tylko z szacunku do starszego Piotra. Jestem przekonany, że Jan po prostu już wiedział. On czuł, że pusty grób to początek nowego rozdziału. Zaczęło się coś, czego już nie da się kontrolować. Do tej pory Mistrz był dość przewidywalny, choć i tak nie mieścił się w znanych schematach żadnego Rabbi. Teraz okazało się, że nie ma nad nim żadnej władzy.

Wszedł i uwierzył. To jest bardzo ryzykowany moment. Wszystko trzeba postawić na jedną kartę. Teraz trzeba iść za kimś, kto wymyka się wszystkim możliwym wizjom człowieka. Okazało się, że u Boga nie ma gotowców. Okazuje się, że relacja z Bogiem jest pełna Tajemnicy. Odtąd Jan będzie się uczył tego, że i jego życie staje życiem pozbawionym schematów.
W piątek otrzymał ranę, która została wycelowana w jego poczucie misji. Dziś, wchodząc do grobu zobaczył, że leżące płótna są wezwaniem nie tylko do wiary w Zmartwychwstanie, ale także do uwierzenia sobie, że z misji nie może zrezygnować. To będzie jego słaby punkt. Gdy będzie walczył, pojawi się pytanie – wątpliwość, że może jednak mistrz nie żyje? I z tą raną pójdzie. I ta rana stanie się źródłem siły i napędem do tego, by innym opowiedzieć o Zmartwychwstaniu.

Twoja historia jest taka sama, tylko szczegóły są inne.