Zaznacz stronę

Każde pokolenie przeżyło chyba kilka zapowiedzianych dat końca świata. Jedni się z tego śmieją, inni ciągle szukają nowych źródeł, by znaleźć kolejne daty. Są i tacy, którzy również z ambony próbują końcem straszyć innych. Szkoda na to czasu. Jezus powiedział kiedyś, że nikt nie wie. Nawet On – jako człowiek nie wiedział. To słodka tajemnica Ojca.

Jednak dziś Jezus mówi o pewnej wskazówce, mówi: patrzcie na znaki. Przyroda i otaczający nas świat – to są znaki. I dodaje: nie minie to pokolenie aż to się zacznie dziać. I to słowo się spełnia w każdym pokoleniu. W każdym pokoleniu dzieje się życie, w każdym pokoleniu dzieją się rzeczy niezwyczajne. Dla jednych są źródłem sensacji, dla nas – chrześcijan mają być znakiem tego, że On jest w drzwiach.

Pomyślmy nad tym, tak spokojnie: gdyby On rzeczywiście dziś stał w drzwiach, przyszedł po któregoś czy którąś z nas. Co byśmy mu powiedzieli? Panie, proszę wejdź? A gdyby Jezus powiedział: ale ja po ciebie. Wpuścilibyśmy Go?

Czujecie? Nie możemy Go trzymać w drzwiach. On, kiedy wchodzi – musi stanąć w centralnym miejscu.

W tym, co nazywamy końcem świata chodzi o to jedno: o Jego przyjście. I to działa. Jeśli na serio Go wpuścimy to skończy się NASZ świat, a zacznie Królestwo Boże.

Pierwsi uczniowie modlili się modlitwą bardzo przepełnioną tęsknotą, wołali: Marana Tha – Przyjdź Panie Jezu. Nie bądź na zewnątrz, ale bądź w środku, na centralnym miejscu. Te drzwi to moja decyzja. Teraz podjęta: chcę Go wpuścić czy udać, że słowo nie słyszałem. Jestem tu, bo…., ale nie jestem otwarty na decyzję.

Wpuścisz Go? Do swojego myślenia, wnętrza, decyzji, relacji? Czy zostawimy Go na zewnątrz?

Ewangelia mówi, że jak Go wpuścimy, to On wejdzie w swojej chwale. Św. Ireneusz mówił, że chwałą Boga jest człowiek żyjący w pełni. To się właśnie stanie: będziemy żyć w pełni. Przecież my tego bardzo chcemy. No nie? A jednak boimy się przeraźliwie, że tylko nasza wizja szczęścia jest najlepsza, i choć ją realizujemy od lat, to i tak się nie zrealizowałaJ. Pozwolić Jemu wejść w swoje myślenie, decydowanie, to uwierzyć, że mogę żyć w pełni. To żyć w pełni znaczy też, że żyć w jedności z innymi. A to jak wygląda nasz Kościół, pokazuje, że tak nie jest.

Dziś jest Dzień Ubogich. Chcę przed wami się przyznać do tego, że ja się boję ludzi ubogich. To znaczy kocham ich, czasem karmię, czasem daję pieniądze, wspieram ludzi, którzy się nimi opiekują, ale sam boję się stać częścią ich życia. Boję się, bo Chrystus w moim życiu ciągle stoi pod drzwiami. Choć widziałem znaki Jego przyjścia, to nie otworzyłem drzwi. Boję się Go.

Jest takie ładne powiedzenie rabinów: Na końcu drogi wszystko będzie dobrze. Jeśli teraz nie jest dobrze, to po prostu czytelny znak, że jeszcze nie jesteśmy na końcu drogi.

SŁOWO