Zaznacz stronę

O dramacie Miłości jest to I czytanie. Żeby poczuć jego klimat, paradoksalnie najpierw trzeba mieć doświadczenie swojego grzechu. Ale nie grzechu jako przekroczenia prawa, grzechu zjedzonej szyneczki w piątek. Trzeba mieć doświadczenie rozdarcia. Chcę żyć z Bogiem, chce Go kochać, wiem, że jest blisko, a jednak czasem mówię Mu: wiem lepiej jak znaleźć szczęście.

Jednak dramat tego tekstu przede wszystkim jest dramatem Boga. On jest ukochanym, ja jestem niewierną. Przynęcić, czyli On wie, co jest dla mnie dobrą przynętą. Dla jednych z nas to będzie radość, dla kogoś relacje, dla innych miłość lub cierpienie. On wie, co trafia tylko do każdego z nas. Może warto popatrzeć na doświadczenia, które się nam przytrafiają nie jak na zesłane od Boga, ale jak Bóg wykorzystuje je, by wziąć nas na pustynię. Tak, pustynia jest nieprzyjemna, to nie jest pójście do SPA. Dlatego od niej uciekamy, ale tylko na niej Bóg ma możliwość – w końcu – mówić do naszego serca.

Poślubi nas przez „sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie”. Najpierw mówi nam prawdę o naszych czynach. I to jest sprawiedliwość i prawo. To boli. Później leczy nas swoim miłosierdziem i to jest miłe doświadczenie.

To jest dramat, bo tu wszystko jest niepowtarzalne.

To się dzieje każdego dnia, każdej chwili…

SŁOWO