Zaznacz stronę

z13656490Q,Papiez-Franciszek

Zaskoczyło mnie wczorajsze ukazanie się adhortacji Franciszka. Nie planowałem jej lektury, bo nie wiedziałem nawet, że taki dokument wyjdzie. Wieczorem na FB i na katolickich stronach zaczął się ruch i wielkie podniecenie. Znajomi wrzucali co rusz „na szybko” tłumaczone fragmenty. Ja się tylko denerwowałem, że jestem skazany na te strzępy (ze względów językowych), aż do późnego wieczora, kiedy DEON.PL powiesił oficjalne tłumaczenie (które okazało się niedokładnym).
Po lekturze całości napisałem na swoim profilu takie zdanie. „Idę spać. Inny.” Dlaczego tak? Z każdym zdaniem tego dokumentu czułem, że Franciszek czyta w moim sercu, czułem że dzięki Jego słowom, Bóg potwierdza mi „mój” sposób bycia księdzem. W czasie lektury widziałem wiele takich momentów, czy to z konfesjonału, czy z ambony, kiedy miałem wątpliwości co do tego, czy mam prawo by mówić takim językiem, jakim mówię od dnia święceń diakonatu? Wiele się z innymi o ten język i „styl” kłócę, bo bronię swojego doświadczenia Boga, który jest dobry, ale wczoraj wieczorem czułem, jak Bóg mówi: „jestem po twojej stronie”. Nie przeciwko komuś, ale po mojej.
Wiele mądrych głów wyciąga teraz różne smaczki, akcentuje przeróżne szczegóły z tego dokumentu. Kiedy czytałem – widziałem Franciszka, który mówi mi – „Kramer, to nie jest dokument dla teologów, publicystów, znawców Kościoła. To jest dokument dla ludzi, ale oni go nie będą czytać, mają go otrzymać przez twój styl bycia księdzem. To nie jest kolejna porcja cytatów do kazań i konferencji, to jest powiedzenie tobie i innym księżą, tego co od początku w chrześcijaństwie było: głoście Jezusa Zmartwychwstałego, dawajcie ludziom wolność, uzdrowienie i nadzieję, a nie kolejne więzy”.
Jasne, że jeden dokument Franciszka nie zmieni całego Kościoła. Jasne jest, że teraz będą się ścierać różne prądy i frakcje. Jasne jest, że różne grupy będą walczyły cytatami. Nie chcę w to wchodzić. Dla mnie ważne jest to, że Bóg dał mi słowo nadziei i potwierdzenia. Przeczytałem go bardzo osobiście i od wczoraj noszę go sobie w sercu, jakby tylko do mnie napisał Franciszek.