Zaznacz stronę

SŁOWO

Było ich kilku, zrezygnowanych, po ludzku przegranych. Mistrz umarł. Nie ma nawet Ciała. 

Piotrowe idę łowić ryby, można odczytać jako obraz, postępującej rezygnacji, wycofania się. Po prostu wracam do starego życia, starego sposobu na życie. Ilu z nas, po świętach, wróciło do starego sposobu życia? Do wyuczonego sposobu życia, gdzie nie ma sensu się zmieniać, gdzie nie ma sensu walczyć. 

Jezus do Nich przychodzi, ale oni nie są w stanie Go rozpoznać. Ta rozpacz utrudniała patrzenie, tak się ze swoim problemem, bólem zintegrowali, że rzeczywistość im się rozmazała. A Jezus jest delikatny, nie narzuca się. On wie, że Jego przyjaciele źle się mają. Bóg się nie narzuca, On przychodzi, ale nie na zasadzie: musisz. Szanuje nasz ból, nasze zdezorientowanie, również nasze zwątpienie. Nie osądza. Ma czas. 

Kiedy do nich przychodzi, to wchodzi w ich świat. Prawdopodobnie to On przygotował żarzące się węgle i chleb. On troszczy się o jedzenie, podobnie jak w wieczerniku mył im nogi. Zobaczcie, że On zwraca uwagę na codzienne sprawy. To jest szalenie ważne w chrześcijaństwie, by widzieć Boga w małych codziennych sprawach. Jest Bogiem troskliwym. 

Nie prawi nauk moralnych, nie poucza. Wchodzi w ich świat. On chce wejść w twój problem, co nim jest? Chce do wejść, nie z pouczeniem, z potępieniem, wyrzutem. Chce wejść, by z tobą na spokojnie przyglądnąć się temu. Zanim, jednak zjedzą, każe im zapuścić sieci po prawej stronie. Może po prostu tak powiedział, a może owa prawa strona jest dla nich sygnałem, przypomnieniem innego wydarzenia, że kiedy właśnie tam łowili, to się udało? 

Kiedy Bóg przychodzi z pomocą, to przed wszystkim chce, byśmy sami, sobie pomogli, byśmy przypomnieli, sobie jakie mamy możliwości, doświadczenie. 

Warto też zauważyć, że oni Mu zaufali, choć jeszcze wtedy, Go nie rozpoznali. To ważny szczegół. Nie zawsze musimy, Boga rozpoznawać, jakbyśmy powiedzieli czuć. Wystarczy nasze intuicyjne zaufanie, że On chce dla nas dobra. 

W końcu Go rozpoznają. Ewangelia mówi, że Piotr jak tylko usłyszał, że to Pan, to od razu wskoczył do wody, nie czekał, aż łódka dopłynie do brzegu. Może warto prosić Piotra o wstawiennictwo, by Pan dał nam łaskę emocji, albo raczej ich przeżywania. Również na modlitwie. Byśmy potrafili na modlitwie naszymi emocjami, wyrażać to, co naprawdę czujemy, byśmy na modlitwie zauważali także nasze ciało. Nie tylko wtedy, kiedy jest nam źle i łzy same płyną, ale byśmy czasem się do Boga uśmiechnęli.

I druga część tej ewangelii. Dialog z Piotrem. Czytałem taką interpretację, że to pytanie padło trzy razy, z prostej przyczyny. Jezus mówił o miłowaniu, a Piotr o kochaniu. Ktoś powie, że to czepianie się słówek. A jednak, zobaczcie, można się z Jezusem spotkać, można z Nim nawet wzniosłe dialogi uprawiać, a się nie dogadać. Przecież to tylko jedno słowo. A jednak ważne jest, by używać tego samego języka, słuchać i mówić o tym samym.

Dopiero, kiedy się dogadali, kiedy ich myśli i pragnienia były takie same, Piotr otrzymuje i wezwanie, i misję. Pójdź za mną i paś baranki moje.

Dopiero, jak się z Panem dogadamy, możemy za Nim pójść. To jest ważne nie dlatego, że On się obrazi, jak Go nie będziemy rozumieli, ale ważne dlatego, że Piotra czeka trudny koniec, trudne sprawy. Piotr musi wiedzieć, Komu i dlaczego zaufał, by mieć siły na koniec swojej misji. To jest ważne dla nas, ludzi. Byśmy wiedzieli nie za Kim idziemy, ale jaki ten Ktoś jest. Jezus pyta o miłość, używając imienia Szymon, nie Piotr – pierwszy papież. Tu chodzi o osobistą odpowiedź o miłość.