Zaznacz stronę

SŁOWO

Czasem, kiedy myślę sobie o tym ile ja w życiu dostałem, to odczuwam strach. Strach przed tym, że przyjdzie dzień, w którym trzeba będzie się rozliczyć. A jednak ten strach jest diabelskim myśleniem, bo Jezus nie mówi nic o rozliczaniu, a wręcz przeciwnie – o dodaniu. I tak się dzieje. Ciągle coś dostaję, ciągle czegoś się uczę, w czymś uczestniczę, zostaję dopuszczany do nowych rzeczy. Owszem to sprawy z mojego codziennego porządku, wynikające z tego kim jestem, co jest moją codziennością. To „dodanie” rozumiem w świetle (znów) Ignacego i Jego sposobu patrzenia na rzeczywistość. Człowiek, który czuje się obdarowany, albo raczej dostrzega obdarowanie (żeby nie zostać tylko na odczuciach), zauważa „nagle” w swoim życiu coraz większą ilość darów. Człowiek, który nie ma serca ustawionego na „dziękczynienie” staje się z dnia na dzień coraz uboższy, nie potrafi już nawet dostrzec tego, co ma. Wydaje mu się, że nic nie ma.

Jest w moim życiu kilka takich spraw, relacji, grzechów, których ujawnienia się boję. Wiem, że przyjdzie taki dzień, kiedy trzeba będzie o tym publicznie powiedzieć, ujawnić się. Boga się nie wstydzę i nie boję. Człowieka – tak. Zawsze się zastanawiam jak to będzie w niebie, kiedy stanę przed tymi wszystkimi ludźmi, których okłamałem, wykorzystałem, skrzywdziłem i będę musiał (chciał) spojrzeć im w twarz.

Ile teraz jest takich sytuacji, które mógłbym nazwać „przypudrowane”? Dobrane słowa, zgryźliwość dobrze zamaskowana, lekki cynizm. Ta satysfakcja, ze „wyszło na moje”. A przecież przyjdzie dzień, w którym Bóg odsłoni „drugą stronę medalu”.

Miłosierdzie Boga w tej kwestii polega chyba na tym, że On jest moją „polisą bezpieczeństwa”. Że kiedy Jemu wyznaję moje świństwa mogę czuć się bezpiecznie, ale nie dlatego, że jestem cwany, ale dlatego, że jeszcze bardziej Go potrzebuję. A jeśli nawet one wyjdą na światło dzienne trwanie przy Nim daje mi pewność bycia kochanym, nawet z „tym”.

A później, po śmierci, Jego Miłosierdzie sprawi, że wstyd, który będę odczuwał nie będzie wstydem „zabijającym”, ale wstydem, który powiększy moją miłość do Niego.