Zaznacz stronę

„A wy za kogo Mnie uważacie?” Usłysz to pytanie, jako konfrontację swoich wyobrażeń o Nim z tym, co On sam o sobie objawia. Ludziom idącym za Nim wydaje się czasem, że Jezus jest takim fajnym kumplem, takim pomocnikiem w życiu, do którego, kiedy chcemy to sięgamy, słuchamy Go, ale kiedy staje się niewygodny i wymagający, to przestajemy się Nim przejmować.

Nie będziesz nigdy dobrym wojownikiem Pana, jeśli nie będziesz człowiekiem modlitwy, czyli takim, który każdego dnia siada i odpowiada Panu na dzisiejsze pytanie: „za kogo Mnie uważasz?” Nigdy nie będziemy dobrymi Wojownikami, jeśli na zewnątrz i wewnątrz Kościoła będziemy na siebie pluć i obgadywać, czyli się nie szanować. Nigdy nie będziemy dobrymi Wojownikami, jeśli nie będziemy żyć Ewangelią wtedy, kiedy nikt nas nie widzi. Nie może być tak, że ludzie Kościoła się upijają, uważają, że seks przedmałżeński jest dopuszczalny, że można komuś „zadek obrobić”, a później ot tak pójść do spowiedzi, jak do pralni. Tak myślą ludzie, którzy nie spotkali Jezusa.

Cytat z bloga kobiety, która ma problem z alkoholem: „Kiedyś usłyszałam podczas spowiedzi: Judasz sprzedał Jezusa za 30 srebrników, a ty za ile go sprzedałaś? W sobotę sprzedałabym Go za piwo z sokiem malinowym. Smutne? Jednak prawdziwe”.

Jeśli twoim marzeniem jest bycie Jego Wojownikiem, to musisz się za to wziąć na poważnie. Chrystus traktuje cię poważnie, więc i ty weź się za to poważnie. Nie dziw się, że od kiedy zacząłeś iść Jego drogą, wiele spraw zamiast być łatwiejszych, stało się trudniejszych. Nie dziw się, że nagle pojawiły się słabości, kłótnie w rodzinie, potrzeba zawalczenia o Prawdę, o modlitwę. Nie chcę wszystkiego tłumaczyć jakąś wielką walką duchową, ale wiele z tych spraw jest tylko próbą zastraszenia nas, że to za trudna droga, że lepiej dać sobie spokój i odpuścić, jak wielu odpuściło.

Cena, którą trzeba zapłacić, to łzy niezrozumienia, poczucie samotności, rozgoryczenia, frustracji i myśli, że nie tak miało być. Jednak odczucia to nie jest cała rzeczywistość.

Taka właśnie jest droga naszego Pana: by dokonało się to, co jest naszą siłą – Zmartwychwstanie, potrzeba długiej, trudnej drogi do Jerozolimy, gdzie na serio został ukrzyżowany, tam na serio polała się krew i stał się trupem. To nie było na niby.
Nie daj się zwieść, że można iść z Jezusem na niby, że można dla zabawy. Po prostu tak się nie da.

SŁOWO