Zaznacz stronę

Janie!

Za mną dopiero rozgrzewka, niespełna cztery dni, nie – słowo „dni” jest za duże. Powiedzmy cztery wizyty. Choć jednak trzeba powiedzieć dni i noce. Fizycznie w Twoim puckim domu, przy Dziedzictwa Jana Pawła II byłem w sumie kilkanaście godzin, ale te cztery doby dużo myślałem. Nawet jak chciałem uciec od myśli o Hospicjum to nie potrafiłem.

Tak Janie, jestem neofitą, nic nie wiem. Kiedy wczoraj napisałem Ani, że chyba się uczę tego Miejsca, a napisałem to z dumą, to Ania w swoim stylu (też się go uczę) odpisała: my się wszyscy, każdego dnia uczymy. I znów przypomniałem sobie, że w sumie nic nie wiem.

Janie! Chcę Ci podziękować za stworzenie domu. Nie szpitala, ale domu. Dla ludzi – kobiet i mężczyzn. I choć ze względu na przepisy troszkę wygląda ten Dom jak szpital, to jest Domem. Przez te kilka dni mogłem się po nim krzątać bez ograniczeń. Słuchać, dotykać, bać się, być, modlić się, być księdzem i siedzącym obok. To pokazało mi, że to miejsce jest Domem.

Janie, wiesz kiedy niektórzy moi znajomi dowiedzieli się, że mam być w Twoim puckim Domu, to zadawali mi to samo zadanie: sprawdź, czy dalej jest dobrze. Mogę im odpowiedzieć: jest bardzo dobrze. Słyszałem to od chorych – od tych, którzy sami tego doświadczają. Słyszałem też kilka świadectw przekazanych od ludzi, którzy umarli w Twoim Domu. Dziękuję Ci za to, że stworzyłeś coś, co działa dobrze bez Twojej fizycznej obecności. Ten skrawek puckiej ziemi jest miejscem, w którym przez chwilę doświadczyłem tego, że nie muszę się bać, że mogę swój lęk przekraczać.

Janie, zobaczyłem wielu ludzi, którzy uwierzyli Ci, że można dać cierpiącym miłość i dalej to robią, wiesz dziś zburzyłeś mi wizerunek Wolontariusza. Jako dziecko mediów miałem przed oczyma te wszystkie obrazki z amerykańskich filmów: młodych, wysportowanych, mądrych i zabawnych. Dziś mogłem modlić się w Twojej kaplicy, za Ciebie z Wolontariuszami. Zobaczyłem normalnych ludzi. Starszych od siebie, z historiami wypisanymi na twarzach. Ludzie, którzy w swoim życiu swoje przeżyli, ale w Twoim Domu odzyskują siły i się dzielą. Podglądałem Pielęgniarki, szczególnie wtedy, kiedy kolejni Chorzy dzwonili po pomoc. One natychmiast się pojawiały i robiły to, co było potrzebą Chorych.

Janie, a na koniec chcę Ci się do czegoś przyznać:-) Trochę Cię z moimi braćmi obgadywaliśmy, nie jest tajemnicą, że chciałeś być jednym z nas. I wiesz, doszliśmy do wniosku, że dobrze się stało. Chyba nie zrobiłbyś tyle dobra, które jednak zrobiłeś:-)

Janie, czekam na więcej. Czekam na kwiecień.

 

TAK MOŻNA WESPRZEĆ PUCKIE HOSPICJUM (kliknij)