Zaznacz stronę

SŁOWO

Jeżeli głosi się, że Chrystus zmartwychwstał, to dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, że nie ma zmartwychwstania? Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach i jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania.

Zaczynam od tego fragmentu, bo to jest zasadnicza sprawa. Często, kiedy patrzy się na chrześcijan, na to jak smutno żyjemy, można mieć już nie tyle wrażenie, co pewność, że Chrystus jest dla nas, tylko, jakąś ważną postacią. Jak na przykład Mieszko I, o którym w szkole się uczymy, mniej więcej wiemy kim był. I tyle. Nijak ma się on do naszej codzienności, owszem, niektórzy zdają sobie sprawę, że gdyby go nie było, albo byłby ktoś inny, to historia inaczej by się potoczyła. Jednak, powiedzmy szczerze, ani nas to nie rusza, ani ziębi.

Paweł do współczesnych sobie pisze, że Jezus nie jest jakimś bohaterem do wspominania, ale jest Bogiem Zmartwychwstałym, a więc Kimś, kto rzuca nadzieję, nie tylko na wydarzenia historyczne, ale także na śmierć. 

A więc wierzysz, w postać historyczną, która być może nawet miała wpływ na przebieg dziejów, czy wierzysz w Jezusa Chrystusa, który Cię zbawił? Zapytam raz jeszcze, a wy mi odpowiedzcie – wierzycie w Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego? Jeśli twoja odpowiedź była pozytywna, to posłuchajmy, co nam, nasz Zmartwychwstały Pan proponuje. On proponuje wywrócenie do góry nogamiwszystkiego, co mamy na zewnątrz tego budynku. Wszystko, co tam się liczy, władza, majątek, intrygi, wpływy, sława. I nie udawajmy, że dla nas się to nie liczy. Lubimy to w subtelnych formach. Pokazać komuś, że jestem większy, że mam wpływ. Lubimy być w centrum, posiadać, być kimś, kto choć przez chwilę jest królem. 

I jak to pogodzić? Jak sprawić w swoim życiu, że moja wiara w Zmartwychwstałego Pana i Jego propozycja na życie, tak zwariowana, tak nie pasująca do rzeczywistości, będzie czymś rzeczywistym, a nie tylko pobożnym życzeniem?

Słowo klucz znajduje się w pierwszym czytaniu, to proste słowo: zaufanieBłogosławiony, kto pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców.

W chrześcijaństwie nie idzie o umartwienie, o uniżenie, pseudo pokorę. Chrześcijanin potrafi, pragnie przynajmniej, w trudnych sytuacjach, właśnie w brakach, niedogodnościach, dostrzegać nie przekleństwo, a wyzwanie. Czy Jezusowe błogosławieństwa, to jakieś mrzonki, oszukiwanie tych, którym w życiu nie wychodzi, granie na uczuciach, tym którzy się smucą? Nie. Ewangelia nie jest manipulacją. Jest zaproszeniem do życia innego, które nie jest proste, ale jest prawdziwe. Do zobaczenia, że czasem mój płacz, moje niedomaganie, jakiś brak, opuszczenie, czy samotność może być dobre. Dobre, nie w sensie przyjemne, ale w sensie, mające jakiś cel. 

Niedawno oglądałem film, przerywany reklamami. Wszystkie bloki reklamowe zawierały po trzy reklamy leków. Na katar, na gorączkę, na ból, na sen, na zgagę itd. Nauczyliśmy się tak żyć, że na wszystko musi być tabletka. Wszystko, co kojarzy się nam z wyrzeczeniem, bólem uznajemy za przekleństwo. Zmartwychwstały Jezus, który przeszedł przez Mękę i Śmierć, pokazuje nam dziś, że to, co uważamy za przekleństwo, może być zwycięstwem. 

Pytanie Pawła: dlaczego twierdzą niektórzy spośród was, można dokończyć inaczej. Dlaczego niektórzy z was twierdzą, że to, co mówi Jezus w Ewangelii, jest niepraktyczne? I zamiast się wewnętrznie bronić i usprawiedliwiać, może warto, zobaczyć, że jednak jest to dobre rozwiązanie. Być błogosławionym, czyli szczęśliwym przez to, że na swoje trudne sprawy, patrzę jak na wyzwania, nie na przekleństwa. 

Warto też usłyszeć w tej ewangelii owo biada. I nie myślmy, że skierowane jest ono do bezbożnych, bogatych i celebrytów. Nie. Ono jest do nas.  My jesteśmy biedni, jeśli za wszelką cenę nie będziemy chcieli zrozumieć tej prostej prawdy, że to, co spotyka nas trudnego, nie jest naszym przekleństwem, że jest zadaniem, a może nawet czymś, co zamiast zwalczać za wszelką cenę, mamy pokochać i zaakceptować. 

A więc jeśli jesteśmy ludźmi wierzącymi w Zmartwychwstałego Pana, obudźmy w sobie nadzieję, i prośmy o dar radości. Zapytajcie sąsiada, sąsiadkę o imię i poprośmy dla tych osób w cichej modlitwie, teraz o dar bożej radości. Prosimy Cię, Ojcze o radość przez Chrystusa Pana naszego.