Zaznacz stronę

VLOG

Bóg jest Bogiem. Ja jestem człowiekiem. Trzeba sobie czasem przypominać oczywistości.

Teksty dzisiejsze pokazują, że warunkiem tego, żeby On był nam Bogiem, jest słuchanie Jego głosu. On nie chce być Bogiem na siłę. Nie da się kochać kogoś, kogo się nie słucha. Nie da się wierzyć komuś, kiedy nie daje się Mu posłuchu. Ktoś, kto Go słucha, doświadcza różnych rzeczy, jak każdy człowiek żyjący na ziemi, ale przyjmuje więcej. Niekoniecznie rozumie, ale przyjmuje w zaufaniu, bo Bóg wie lepiej. Ktoś, kto nie przyjmuje tej prawdy, że Bóg jest Bogiem, a on człowiekiem, znajduje takiego czy innego bożka, nawet złego ducha. Tej dziury w sercu nie da się zasklepić. Ona jest i domaga się lokatora. Ktoś, kto wyrzuca ze swojego życia Boga, niech się nie łudzi, że nagle staje się człowiekiem wolnym, wolnym od boskiej tyranii. Właśnie teraz zaczyna się prawdziwa tyrania. Zły, choć stwarza poczucie wolności, niezależności, fajności, jest tak naprawdę oszustem, pozorantem. Dobra Nowina nie polega na tym, że Bóg coś każe, że każe za Sobą iść. Nie, takie myślenie pochodzi od tego, który nie idzie z Panem, jest Jemu przeciwny. Bóg stwarza warunki do rozwoju, do bycia sobą. On nigdy nie zniewala, nie nakłada kagańców. On daje wolność.

Ciekawy jest ten wątek o królestwie wewnętrznie skłóconym. Odchodząc od bezpośredniego kontekstu, w jakim Jezus wypowiada te słowa, warto zauważyć, że często w naszym codziennym przeżywaniu chrześcijaństwa używamy takiego zwrotu: „walka”. Ludzie walczą ze sobą i z innymi. Tymczasem okazuje się, że nad sobą mamy pracować, a jeśli idzie o innych – to oni też nie są naszymi wrogami. Czasem relacje są trudne i wtedy też należałoby nad nimi popracować. Jedyny wróg, jakiego człowiek ma, to zły, diabeł. Drugi człowiek, ja sam – nie jestem wrogiem. Warto sobie o tych oczywistościach przypominać, aby nie mylić wrogów realnych z innymi ludźmi i sobą. Serio, więcej pozytywnych owoców przynosi praca nad sobą niż walka ze sobą.

SŁOWO