Zaznacz stronę

Te wszystkie, różnej maści rekolekcje w necie czytają i oglądają pobożne ludzie. Wczoraj dużo spowiadałem, a więc spotykałem również tych pobożnych ludzi. I mam jeden wniosek. Nie potrzebujemy tych wszystkich rekolekcji (oglądanych, gadanych, śpiewanych). Potrzebujemy czytać Słowo Boże. Ludzie słuchają mnóstwa komentarzy, prześcigają się w tym, kto lepiej i ciekawiej powie, spirala z roku na rok się nakręca, bo nikt nie chce wypaść z karuzeli znanych i lubianych. Tymczasem coraz mniej z nas czyta Oryginał. Coraz więcej z nas nie zna Słowa Boga. I błądzimy w absurdach religii, którą sami sobie stwarzamy, a która z Słowem ma często mało wspólnego.

Kolejne rekolekcje, kolejna gadająca głowa, post, sposób modlitwy, nowenna, zobowiązanie do modlitwy za kleryków, kapłanów, siostry zakonne, biskupów. Kolejne ciężary nałożone na siebie, a później nie do zrealizowania w połączeniu z obowiązkami i relacjami. Albo cierpią relacje, albo wyimaginowany Bóg, którego stwarzamy sobie w gąszczu przymusów, które sami sobie wkręciliśmy.

Patrzę na ludzi, którzy w tym roku już nie tylko odmawiają pompejankę, ale weszli w post Daniela i innych pobożnych ludzi. I skupiają się na szczegółach, na gotowaniu, na godzinach posiłków, na ilości kalorii, na ilości zdrowasiek i modlitewek z ofiarowaniem, a Jezusa zgubili, bo mają coraz więcej niepokoju w sobie.

Post jest TYLKO środkiem do CELU, którym jest Zmartwychwstanie. Nie chodzi w nim o nic innego jak to, żeby odświeżać pamięć o Zmartwychwstaniu. Po tym poście dalej będziemy grzeszyć, dalej będziemy złośliwi, grubi i głupi. Nawet dalej będziemy mieć problem z codzienną modlitwą i wiarą w Boga. Wcale nie będzie tak, że świat się nawróci i będzie realizacją naszych wizji chrześcijańskiego świata. On ma nas tylko po raz kolejny w życiu obudzić do przeżycia Zmartwychwstania, byśmy zapragnęli nim żyć, a to znaczy nic innego jak szukanie Boga we wszystkim. To znaczy odejście od magicznego podejścia do życia, że Bóg jest w przyjemnym dla nas. On jest również w nieprzyjemnym, On jest również w wrogu i przeciwnościach.

Nie dajcie się zwariować gadającym głowom, świetnym propozycjom, zdrapkom, najlepszym rekolekcjom w mieście, super prelegentom w waszych kościołach, nowym formom pobożności czy rekolekcjom, których nigdy jeszcze nie przeżyliście.

On po prostu jest. Usiądź, posłuchaj i zaufaj. Tylko tyle.