Zaznacz stronę

Zazwyczaj, kiedy pojawia się słowo „czystość” w kontekście religii większość z nas myśli o czystości seksualnej. W ten sposób bardzo często czynimy z seksu bożka również w kontekście religii.

Czystość, o której jest mowa w Ewangeliach dotyczy relacji z Bogiem. Żydzi mieli zasadę, że człowiek nieczysty rytualnie nie może stanąć przed Bogiem. I jak sama zasada ma sens – warto mieć świadomość, że Bóg jest kimś innym od nas – to jednak tzw. życie napisało swoje scenariusze i doszło do wielu absurdalnych sytuacji. Rytuał stał się ważniejszy od istoty. Mycie rąk specjalnymi kubkami (z dwoma uchwytami – by nie pobrudzić umytej już ręki). Zewnętrznie człowiek mógł być niesamowicie czysty i spełniać Prawo, gdy tymczasem był pełen podstępu i nieuczciwości.

Czystość w chrześcijaństwie to nic innego jak zintegrowanie swojego myślenia, patrzenia, odczuwania z tym co zewnętrzne: decydowania i w końcu działania. Moje działanie nie może być sprzeczne z tym, co mam w sercu i głowie. Można zewnętrznie nigdy nie zgrzeszyć, a w sercu mieć pełno pożądania skierowanego w stronę rzeczy, relacji czy osób.

Bóg nie patrzy zazdrośnie na nasze życie seksualne. On wie, że każde rozdwojenie w nas jest dla nas destrukcyjne, dlatego Jezus mówi o przeakcentowaniu z zewnętrznej poprawności na wewnętrzną wolność.

Często o seksualności mówimy w dwóch skrajnych postawach: albo wszystko mi wolno, albo w postawie lękowej, która ciągle szuka tzw. granic. Jedna i druga jest egoistyczna. Liczy się albo moja przyjemność, albo moje obawy przed grzechem. To, co proponuje nam Ewangelia to bycie w kontakcie z Bogiem i z sobą. Widzę siebie, zauważam siebie, także innych ludzi – jeśli to dotyczy też innych, ale zawsze zapraszam do tego Boga. Zapraszam to znaczy w świetle Jego Słowa pytam nie o granice, ale o to co będzie lepsze.

Czystość to nic innego jak integracja wewnętrzna i badanie intencji swoich działań.

SŁOWO