Zaznacz stronę

SŁOWO

Ta Ewangelia mówi o bardzo realnych konsekwencjach spotkania z Bogiem. Prawdziwe spotkanie z Nim wprowadza często w nasze życie zamieszanie i niepewność. Piotr chciał swoje spotkanie z Panem sprowadzić do starego schematu, który funkcjonuje wśród ludzi: „co będę miał z wejścia z Tobą w relację”? Bóg wie, że zamknięcie Go przez nas w takim schemacie stałoby się źródłem nieszczęścia dla nas. Bóg stałby się jeszcze jednym z naszych zakładników, którzy mają spełniać nasze zachcianki.

Ile razy pytam się: „któż się może zbawić”, albo inaczej: „czy to w ogóle jest możliwe”? Czy możliwym jest być naprawdę dobrym człowiekiem? Czy możliwym jest przejęcie się Jezusem tak na serio? Niby tak, a jednak, w codzienności różnie mi to wychodzi. Co sprawia, że tak trudno mi w codzienności żyć Bogiem? Jezus mówi o bogactwie. Po tej odpowiedzi można odetchnąć z ulgą. Przecież niewiele mam, ledwo starcza do pierwszego. Nie mogę pozwolić sobie na szybkie odetchnięcie i powiedzenie, że mnie ta Ewangelia nie dotyczy. Bo Słowo Boga jest do wszystkich. Jestem bogaty, nawet jeśli na koncie niewiele mam.

Moim bogactwem, prócz pieniędzy, może być: moja bieda, narzekanie, ciągłe widzenie wkoło tylko zła, obgadywanie innych, czy nie szukanie dobra w swoim życiu. Tym bogactwem może być nakręcanie negatywnych emocji przez oglądanie wiadomości w TV czy czytanie gazet i portali skupionych na sensacji (również pobożnych). To bogactwo zamyka mnie na łaskę dobrego Ojca.

Pan Jezus mówi narzekającemu Piotrowi, że kto za Nim idzie w zaufaniu, niczego mu nie braknie, że to, co zostawił, dostanie z powrotem, tylko trzeba zaufać w tym, co jest naszym codziennym narzekaniem, biadoleniem, szukaniem „dziury w całym”, oskarżaniem. Spróbujmy popatrzeć na to nasze życie jak na coś, co nie jest przekleństwem, ale darem od Boga.

Możemy tego nie robić, możemy dalej się bogacić naszym marudzeniem, tylko pamiętać nam trzeba, że Jezus powiedział, iż bogatemu trudno wejść do Królestwa.