Zaznacz stronę

Paweł mówi – czas jest krótki. Każdy człowiek, który traci perspektywę życia dłuższego niż to do śmierci, traci dobry dystans do wszystkiego. Zaczynamy wtedy pokładać całą nadzieję w ludziach, rzeczach i relacjach. Drugi człowiek, czy różne rzeczy mają sprawić, że będę człowiekiem szczęśliwym. Wiemy, że to błędne myślenie. Nikt i nic, nie może sprawić, że będę spełniony, szczęśliwy. Do pewnego stopnia – owszem, jednak zawsze napotkamy na granicę, po której już nie można oczekiwać więcej.

Paweł, w swoich radykalnych słowach, mówi nam nic innego, jak to, że wszystko, co na nasze życie się składa, nie jest celem samo w sobie. To nie jest słowo smutne. Ono jest słowem prawdziwym; takim, które ma nas znów obudzić.

Jezus idzie w podobne myślenie. Czas się wypełnił. Dodajmy, czas oczekiwania. Tu idzie o pozytywną motywację, kopnięcie nas. Skończyło się oczekiwanie, które jest dość wygodne. Zaczął się czas Królestwa Bożego, którego istota polega na poszerzeniu swoich perspektyw o Boga. Co to oznacza? Czy to się nam podoba, czy nie, dzisiejsze Słowo mówi – czas się nawrócić. I jak nam pokazuje dalej, ma ono polegać na kompletnym wywróceniu naszego życia do góry nogami.

Jonasz, który ma iść głosić nawrócenie, sam musiał się nawrócić. Bóg znów go powołuje. Wstań i głoś, co ci nakazałem. Ten, który miał powiedzieć ludziom: zmieńcie się, sam musiał dokonać zmiany w sobie polegającej na tym, że to nie on jest sędzią ludzi i świata, nie on ustala, co dobre i co złe, co sprawiedliwe i niesprawiedliwe. Jonaszowi, chodziło o zobaczenie Bożej zemsty, nie chciał dopuścić do swojego myślenia, faktu Miłosierdzia Bożego. Pan musiał ponownie przemówić do Jonasza, bo ten uciekł. Choć znał Boga, to jednak myślał, że uda mu się zagłuszyć Jego głos, zwiać w swoje sprawy, swoje życie.

Królestwo Boże, które już się przybliżyło; nawrócenie, do którego jesteśmy wezwani, to nic innego, jak przemeblowanie swojego patrzenia, myślenia, swoich motywacji, twórcze podejście do swoich dramatów, historii swojego życia, jak i tego, co dziś jest obecne w moim życiu. Staje się to fascynującą sprawą w momencie, w którym człowiek zgodzi się na to, że to musi się zaczynać każdego dnia na nowo. Nie da się raz na zawsze powiedzieć, pokazać komuś miłości, trzeba to robić każdego dnia na nowo.

W nawróceniu nie chodzi o opłakiwanie grzechów, jeśli skutkiem nie będzie przebudzenie. Jeśli nie mamy zamiaru zacząć życia w Królestwie Niebieskim, nasze nawrócenie będzie kolejnym pustym rytuałem. To nawrócenie, nie może być tylko pięknym snem o nowym życiu, w którym chcę żyć pełnią. Ono musi być nowym spojrzeniem i jego realizacją na nasze życie. Nawrócić się to wierzyć w Ewangelię. A więc wierzyć, że to, co Bóg do mnie mówi jest dobre. Że Jego opcja na moje życie, jest opcją najlepszą. A Jego opcja jest taka, byś przestał się nad sobą, swoją przeszłością użalać, bo czas się już wypełnił, a zaczął żyć nowym Życiem.

Elementem naszego nawrócenia jest też powiedzenie sobie, że moim skarbem często jest mój żal, moje nieprzebaczenie, moje rany, które kocham rozgrzebywać, choć to bardzo boli. Nawrócimy się, kiedy zaczniemy Mu ufać, kiedy wydrzemy z naszego serca kłamstwo, że nawrócenie to odarcie nas ze szczęścia. Królestwo Boże, nowe Życie, to jest życie szczęśliwe, bo prawdziwe. Nie w iluzji, nie w swojej niemocy, ograniczeniach, zranieniach i kompleksach.

Człowiek nienawrócony jest niewolnikiem. Niewolnikiem grzechu, zranionej przeszłości, i co najtrudniejsze swojej wizji, swojego życia. Człowieka nienawróconego łatwo poznać po tym, jak mówi: o sobie samym, o tym czy daje sobie nadzieję, czy zamyka się w prostym, ale jak zabójczym zdaniu: ja wiem najlepiej, jak będzie. Widać ich po tym, jak porównują się z innymi i zawsze inni mają lepiej, albo oni sami mają lepiej. Człowiek nawrócony uświadamia sobie, że nic nie musi robić, by osiągnąć szczęście. Bo ono jest w nim. Życie samo w sobie jest dobre. A nawrócenie polega na odkryciu tego prostego faktu. My zazwyczaj robimy coś całkowicie z tym sprzecznego. Próbujemy uszczęśliwić siebie, świat i innych. Po co próbować komuś dawać coś, co ten ktoś już posiada? Nam się ciągle wydaje, że jak coś osiągniemy, coś kupimy, z kimś będziemy, to będziemy szczęśliwi. A tak naprawdę nasze szczęście jest pomimo tego.

Nawrócenie nie oznacza zmiany całego świata, okoliczności, nieszczęść, biegu wydarzeń. Nawrócenie jest zmianą we mnie. Jeśli mi nie wierzycie, to zobaczcie jedną sytuację, w której wydawało się, że to już koniec, że jestem najnieszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Po jakimś czasie zmieniło się. Świat? Nie. Ty, Twój stosunek się do tego zmienił.

Nawrócenie to zadanie,które nie polega na tym by uszczęśliwić Boga, ale siebie. Mówię wam – czas jest krótki.

SŁOWO