Zaznacz stronę

Wielu chrześcijan (i nie tylko) uważa, że cała nasza wiara sprowadza się do prostego schematu, w którym człowiek został stworzony przez Boga, później zgrzeszył. Następnie Bóg najpierw się wkurzył, a później wymyślił Jezusa. Ten z kolei zszedł na ziemię, nauczał, umarł, zmartwychwstał i tyle go widzieli. Zostajemy na tym, że rola Jezusa i Jego przyjście sprowadza się do zbawienia, odkupienia i przebaczenia światu. Jezus oferuje nam o wiele więcej.

Jego przyjście to coś więcej. I dokładnie, o tym więcej, mówi dziś Izajasz. Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę. Mesjasz przyszedł głosić Dobrą Nowinę, opatrywać, leczyć i wyzwalać. Co wyzwalać? Wyzwalać Twoje kobiece i męskie serce. Co to znaczy w praktyce? Bogu nie chodzi tylko o nasze życie wieczne, o naszą duszę. Jemu chodzi o nas całych, już tutaj, na ziemi. W Jego przyjściu chodzi, byśmy chcieli odkryć nasze prawdziwe ja i nim żyć.

Ten fragment Izajasza jest przez Jezusa wykorzystany u początków swojej misji. Nie wybrał na przykład fragmentu z Księgi Powtórzonego Prawa, by prawić ludziom morały, by mówić, jak mają żyć, czego od nich wymaga Bóg. Nie przychodzi i nie mówi: jak spełnicie określone warunki to was zbawię. Nie. On przychodzi i na progu swojej misji czyta kawałek z Izajasza i mówi, co ma do zaoferowania. Przychodzi i składa ofertę. Warto ją rozważyć. To jest oferta, którą składa dzisiaj nam.

Rozumiecie? cała nowość, cała Wielka Dobra Nowina polega na tym, że Jezus przyszedł oddać swoje życie za człowieka, za konkretnego człowieka, za Ciebie i mnie. Tylko, że zły, inni ludzie, my sami, mówimy, że to nierealna bajka i przestajemy w to wierzyć. Wystarczy zrobić małą sondę, w której postawimy jedno pytanie: w jakim celu Jezus przyszedł na świat? Usłyszymy przede wszystkim odpowiedzi skupiające się na molarności i zbawieniu. Rzadko ktoś Wam powie o tym, że On przyszedł nam dać coś za darmo.

Całe lata okradaliśmy Ewangelię z Dobrej Nowiny. Skracaliśmy ją do wymogów. A sercem Jego głoszenia jest to, przyszedłem dać nam życie, przyszedł dać radość. Przyszedł uzdrowić, wyzwolić nasze serce, nie po to by je nam zabrać do nieba, ale by nam je dać. Dać wolne. 

To, co dziś przychodzi w ofercie od Jezusa, przez proroka Izajasza jest szalenie aktualne. W świecie, w którym tyle energii poświęca się na uwalnianiu ludzi, całych narodów od reżimów, systemów totalitarnych, coraz mniej mówi się o naszym zagubieniu, zniewoleniu wewnętrznym. Zobaczcie, uciekamy od siebie, od tego, co tak naprawdę czujemy. Uciekamy w pośpiech, starsi we wspomnienia, jak to spokojnie kiedyś było, można było pogadać ze sąsiadem, zagadać do kogoś w sklepie. Jesteśmy nieobecni, nawet tutaj wiele nas kosztuje, by się przełamać i powiedzieć sobie dwa dobre słowa, uważamy to za dziwactwo. Naprawdę nie ma co zwalać na świat, trzeba zobaczyć, że problem jest w naszych sercach. Tak nieobecnych, tak znieczulonych.

I to jest oferta, która On dziś składa. Przyszedłem uwolnić Twoje serce. 

Jak to robi? Prostym pytaniem. Od czego uciekasz, czego się boisz? Naprawdę rozwiązanie jest często bardzo proste. Przyznanie się przed sobą do swoich bólów nie po to by się nimi karmić, ale by straciły moc. By przestały być panami naszego życia, a byśmy my stali się kimś, kto potrafi i chce nie kierować się ukrytymi lękami.

To wszystko wydaje się proste, jak się o tym słucha. Wiem. I naprawdę prostym jest w życiu. Paweł nam podpowiada, jak to utrzymać, jak tym żyć w każdej chwili. Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Mówiąc inaczej żyj z wdzięcznością i uważnością. Nie udawajmy, że nie mamy oczu, uszu i serca, ale wykorzystajmy je właśnie do tego, by nie być tylko organizmem żywym, ale by być człowiekiem. Rozumnym, rozważającym, analizującym i wyciągającym wnioski.

Wezwania Pawła są bardzo radykalne. Radykalne w tym sensie, że mają przenikać wszystkie skrawki naszego życia, każdą jego minutę – zawsze. Taki sposób życia wymaga jednak od nas konkretnych decyzji. Wymaga rozeznawania, szukania, a przede wszystkim uważności. Dochodzi do nas wiele bodźców, wiele różnych propozycji. Bądźmy chrześcijanami, którzy pytają się nieustannie o to, co nimi, w danej decyzji i czynie kieruje.

I chciejmy dziękować. To w ogóle jest klucz do wszystkiego. Postawa człowieka wdzięcznego. Umieć, chcieć, dziękować. A więc dostrzegać konkretne sprawy, rzeczy, ludzi, słowa i odrywać się od siebie, by dziękować.

SŁOWO