Zaznacz stronę

Co ty tu robisz Eliaszu?
No właśnie, co robisz teraz w swoim życiu, jak żyjesz? To pytanie, Pan, stawia Eliaszowi w trudnym momencie, w depresji.

Eliasz przychodzi na to miejsce, po tym jak usiadł pod jakimś drzewem i powiedział Panu, żeby ten w końcu odebrał mu życie, bo ma już dość. Prorok Pana, a więc ktoś kto żyje Jego słowem ma dość. Widzi, że jego działanie jest słabe, modli się o to, by Pan zakończył jego cierpienie śmiercią. Przecież, to sytuacja często spotykana w naszym życiu. Wchodzimy w pewne sytuacje jako Jego uczniowie i widzimy, że jesteśmy jakby na przegranej pozycji. Inni w tym życiu nieźle się ułożyli, a w Boga nie wierzą, albo się nim nie przejmują. A my – wierne Jego dzieci – jakbyśmy z założenie ciągle musieli dostawać po dupie.

I wtedy pojawia się prośba: Panie zabierz mnie już, bo to nie ma sensu. Pan przychodzi do Eliasza w łagodnym powiewie, i pyta go, o to, co się dzieje. Eliasz opowiada Mu, jak to został sam w sprawie Pana. I co się dzieje? Pan mu nie tłumaczy, nie bawi się w psychologa, nie pociesza tanio, jedno każe: idź i działaj. To jest lekarstwo, nie zamykaj się w swoim złym nastroju, nie skupiaj na swojej porażce, ale idź i działaj. Nie siedź w marazmie. Bądź dalej moim wojownikiem, który walczy dla sprawy. Owszem, doświadczyłeś tego, że czasem przegrywa się walki, jednak patrząc na zadanie jakie dostał Eliasz, trzeba nam myśleć o przyszłości. On miał pójść i namaścić swojego następcę. Miał myśleć o tym co będzie.

Jezus, w Ewangelii mówi do swoich uczniów, a nie do przypadkowych słuchaczy. Każdy z nas uznaje się przecież za Jego ucznia, a więc mówi do nas i podnosi poprzeczkę. Słyszeliście, że powiedziano nie cudzołóż – to dość ogólne stwierdzenie. A ja wam powiadam – każdy kto pożądliwie PATRZY. Jezus wzywa swoich do radykalizmu. Tą swoją mową chce powiedzieć nic innego jak to, że chrześcijanin – Jego uczeń, musi chcieć więcej od siebie wymagać. Że Jego uczeń, a za takich się mamy, musi chcieć żyć inaczej niż inni. Że nie zadowala się minimalnymi zasadami, ale chce więcej, i to w konkrecie naszego życia. Nie na poziomie idei i pomysłów. I tu warto się pytać jak to z tym więcej, magis, było u mnie w tym tygodniu. Czy potrafię w różnych sytuacjach odnieść się do Jezusa? Zobaczcie choćby ostatnie dni. Zobaczcie ilu ludzi przeklęło tych, którzy nie podzielają naszej wiary, ideałów, moralności? Nie mamy iść za tłumem, ale iść za Nim, a to znaczy, że czasem pojawia się niezrozumienie, swoista duchowa depresja. Chrześcijaństwo nie jest systemem idealnego ładu społecznego. Jest kwestią naszego zbawienia, nie doskonałego sposobu na życie.

Co tu robisz Drogi Czytelniku?

SŁOWO