Zaznacz stronę

Serce Jezusa, dla nieprawości naszych starte, zmiłuj się nad nami.

Cierpienie poniża. Mężczyznę też. Od wielu lat doświadczam silnych bólów głowy. Ból przychodzi nagle, bez żadnego schematu, powtarzalności. Ot tak nagle. Na co dzień jestem pogodnym człowiekiem, optymistycznie patrzącym na świat i życie, spełniający się na różnych płaszczyznach. Jednak kiedy przychodzi ból, wszystko znika. Zostaję sam, pobity, zwijający się na łóżku, lub w zaciemnionym pokoju. Takie jest moje doświadczenie bólu. Każdy ból jest inny, każdy z nas przeżywa go inaczej, ale to co nas łączy, to poczucie poniżenia, połamania. Tracisz siłę i moc do działania. Chcesz, pragniesz i nie możesz.

Już Wcielenie było dla Boga upokorzeniem, poddanie się cierpieniu było kontynuacją tego pierwszego. Cierpiał naprawdę, był poddany tym wszystkim procesom, które towarzyszą naszemu cierpieniu. I został wierny misji.

Cierpienie będzie obecne w naszym życiu. I z jednej strony mam prawo do tego, by go uniknąć, ale z drugiej strony jest ono dla nas wyzwaniem, możemy poprzez naszą wolę nadawać sens. Samo z siebie nie ma sensu i bynajmniej nie jest celem chrześcijaństwa. Cierpienie może być naszą przegraną, ale może być i zwycięstwem.

Właśnie wtedy, kiedy mężczyzna leży pokonany, wtedy najbardziej potrzebuje Ojca. Potrzebuje przestrzeni do tego, by ze swoim cierpieniem, porażką być zrozumianym.  I to chyba nie jest dobry moment, by z tym wszystkim pójść do kobiety. Kobieta, choć może dać litość, wsparcie, to nie zrozumie męskiego serca tak, jak drugi mężczyzna. Tak naprawdę z tą porażką mężczyzna musi zostać, głęboko w sercu, sam. Obecność drugiego jest tylko pomocą. I to jest szansa, bo właśnie wtedy możemy – bardzo bezbronni i bezsilni spotkać się z Ojcem.

Cierpienie może być także przekleństwem, kiedy poddam się rozpaczy, wtedy wokół leżącego pojawia się całe piekło demonów. To wtedy w sercu pojawiają się silne głosy o tym, że Ojciec nas opuścił, pozwolił na pobicie mojej męskiej dumy, to wtedy pojawia się głos, że Bóg jest oszustem. I to jest moment, w którym cierpienie staje się przekleństwem. Chcę ci tylko powiedzieć, byś się nie bał swoich myśli. One nie są grzechem. Pokusa, złośliwe podszepty ludzi i złego ducha nie są twoją winą. Cierpienie nie jest karą. Nigdy nie jest, bo Bóg jest Dobry. Nie wiem dlaczego cierpienie pojawia się w naszym życiu, ale jestem przekonany, że wtedy Bóg jest z nami, jak zawsze, nigdzie się nie oddala.

Moje doświadczenie mówi mi, że cierpienie fizyczne, psychiczne czy duchowe jest najlepszym poligonem dla kształtowania męskości. Jestem też przekonany o tym, że dobry czas, kiedy możemy uczyć się samotności i radzenia sobie z napięciem, które samotność generuje. Właśnie, kiedy tracimy wszystkie nasze podpórki, kiedy jesteśmy ścierani, wtedy mamy okazję do tego, by samotność pokochać.

I w końcu to dobra okazja do oczyszczenia z tego wszystkiego, co nieprawością w naszym życiu trzeba nazwać. Nie dlatego, że przez cierpienie odkupimy nasze błędy, ale dlatego, że wtedy pokorniejemy, wtedy przestajemy budować na naszym egoizmie, a zaczynamy znów wracać do Ojca.

Panie Jezu, proszę Cię dziś o łaskę wierności w momentach cierpienia. Wierności najpierw sobie, swoim decyzjom i Tobie. Proszę Cię o ochronę dla mnie na chwile, w których cierpienie staje się nie do uniesienia.
Panie Jezu, nie daj mi nigdy uwierzyć złemu duchowi, że Ty jesteś Bogiem – mścicielem, ale przekonuj mnie, że droga cierpienia jest moją szansą.
Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze, według Serca Twego!