Zaznacz stronę

Ps. Napisałem i wygłoszę inne kazanie od tego z rana.

SŁOWO

A gdybyśmy popatrzyli na dzisiejsze teksty jako na instrukcje tego czym jest Kościół? Wielu z nas ciągle się zastanawia jaki Kościół ma być, a więc jak mają się zmieniać ludzie w tym Kościele, biskupi, księża, pani Kowalska czy Pan Nowak. Dzisiejsza Ewangelia zaczyna się od uwagi Łukasz, że „oni go śledzili”. To cenna uwaga, bo ona pokazuje, że nam ludziom wierzącym włącza się cecha nawet nie tyle oceniania innych, co szukania w nich błędu. Wcale nie dlatego, że tak bardzo kochamy Boga, ale dlatego, że zawsze wtedy, kiedy znajdujemy błąd w innych, czujemy się lepiej. Czujemy się na pierwszym miejscu.

Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii używa zwrotu: „gdy będziesz zaproszony”, „ty”, nie „oni”. Zobaczmy siebie w Kościele. Nie innych, nie szukajmy rozwiązań dla „tamtych”, ale dla siebie. 

Najpierw pokora w relacji do Boga, o której mówi Syracedes. Bóg nie jest kimś, kto chce nas poniżać, kto czuje satysfakcję z tego, że jest większy. Raczej my czerpiemy satysfakcję z tego, że wskakujemy nie na swoje miejsce. Jednak po jakimś czasie mocno odczuwamy, że nie jesteśmy Bogiem, że jesteśmy w wielu kwestiach zależni od innych. Uniżać się przed Bogiem, to nic innego, jak nie przestawać być człowiekiem. I to jest sedno – chcieć być – świadomie – człowiekiem, nie Bogiem. Ucieszyć się z tego, że jestem człowiekiem. 

Kościół to wspólnota, w której przystępujemy nie tylko do tego, co widzimy i dotykamy. Wtedy łatwo byłoby powiedzieć: to bezsensu. Dlatego Słowo nam przypomina, że Kościół jest czymś, w co wierzymy. Nie jest tylko opisywalną przez socjologów kolejną grupą społeczną. I tu może warto byśmy się zatrzymali i popatrzyli na ludzi, których mamy obok siebie. Jak na nich patrzymy? Czy rzeczywiście jest w nas pragnienie zobaczenia czegoś więcej niż tylko kolejnych twarzy, jak w kolejce do kasy w Lidlu? Nie po to, by tutaj sztucznie podkręcać swoje widzenie, ale byśmy się tak nauczyli patrzeć na ludzi, również w kolejce. Że nie widzę tylko to, co zewnętrzne, ale widzę więcej. W piątek rozmawiałem z Panią, która mieszka w noclegowni dla bezdomnych. Z zewnątrz wygląda jak inni bezdomni. Kiedy jednak siedliśmy i daliśmy sobie czas, zobaczyłem bardzo skomplikowaną historię życia. Nie da się po czymś takim widzieć w tej osobie „tylko” bezdomnego. Tam jest świętość, tam jest coś, czego nie da się tylko opisać w kilku zdaniach. 

Taki ma być właśnie Kościół – nie patrzący z podejrzliwością, ale próbujący zobaczyć głębie, czyli świętość, bo tam jest Bóg obecny. 

W tej Ewangelii wcale nie chodzi o to byśmy siadali z tyłu kościoła czy na imprezach rodzinnych na końcu stołu. Chodzi o to, by usiąść tam, gdzie powinienem. Są momenty, w których mam być na początku, bo taka jest moja rola, a są momenty, w których na początku być nie muszę. Jezus robi tę uwagę po tym, kiedy widział, jak ludzie wybierali sobie pierwsze miejsca. Nie patrzyli na innych. 

Kościół jest taką rzeczywistością, w której mamy się uczyć swojej wartości. To, że siedzę na pierwszym miejscu, nie znaczy że jestem lepszy. 

Dwa obrazki z życia Kościoła z ostatnich dni. Msza Święta w Watykanie przy grobie Piusa X, pojawił się na niej Franciszek, usiadł z tyłu. Przyszedł się pomodlić. Znalazł swoje miejsce w tym momencie w Kościele. Drugi to kard. Krajewski, który na pytanie o paradę równości w Białymstoku, powiedział, że gdyby był biskupem miejsca to zaprosiłby ich do katedry. 

Pokora, czy znanie swojej wartości i ucieszenie się ze swojego życia sprawia, że człowiek nie czuje się zagrożony kimś, kto jest inny. To zajmowanie pierwszego miejscajest obrazem strachu, który nosimy w sobie, że jestem niewystarczalnym. 

Kościół zaprasza każdego człowieka do siebie, bo się ma nie bać tych z zewnątrz. Nie bać się, nie dlatego, że jest uzbrojony, ale dlatego, że znamy swoją wartość, przez co nie czujemy się zagrożeni. Kościół zaprasza każdego taki, jaki jest. Bo dopiero w Kościele, w którym spotykamy Jezusa przy wspólnym stole, następuje nawrócenie. 

Nasz Kościół jest smutny, bo nie robi tak, jak Jezus, bo nie siadamy z ubogimi, chromymi i ślepymi życiowo, ale chcemy mieć w swoich szeregach bogatych i znanych, ładnie pachnących. 

Zaczynamy nowy rok szkolny, w Kościele ładnie mówimy: rok formacji – może niech ta Ewangelia będzie naszym planem na ten rok, by w tej części Kościoła opolskiego było miejsce dla wszystkich?