Zaznacz stronę

Przez dwa dni szukałem słowa, które oddawałoby najnowszy film Jana Komasy – Boże Ciało. I w końcu napisała do mnie Marysia, że właśnie go obejrzała i był wstrząsający. Tak, to było i jest to słowo. Ten film wstrząsa, bo każe widzowi popatrzeć inaczej na rzeczywistość świata ludzi wierzących, tym bardziej jeśli widz sam jest człowiekiem wierzącym. 

Dla mnie centralnym punktem filmu jest scena poświęcenia nowego skrzydła stolarni. Daniel, który udaje księdza, poproszony jest przez właściciela stolarni, który równocześnie jest wójtem, o dokonanie poświęcenia. Ksiądz Tomasz nie wie, jak to zrobić i wybiera spontaniczną modlitwę, podczas której każe uczestnikom uklęknąć na błotnistej ziemi i modli się do Boga. Wątkiem głównym jego modlitwy jest słowo „więcej”. Mówi o tym, że chce więcej władzy uznania, pieniędzy, ludzi, którymi będzie mógł rządzić. Modli się w pierwsze osobie, konstruując zdania, jakby mówił tylko w swoim imieniu, ale z kontekstu jasno wynika, że to słowa skierowane do wójta – człowieka pazernego na władzę w każdej dziedzinie. Ksiądz Tomasz jest człowiekiem, który nie chce iść na układy z nikim, również z ludźmi władzy. Niesamowite w filmie jest to, że choć sam księdzem nie jest pokazuje świetnie jaki ksiądz powinien być – wolnym w działaniu i nie wchodzącym w kompromisy, które wiążą mu ręce.

Scena w stolarni ma swoją kontynuację w całym sposobie działania Daniela, który udaje księdza. Daniel odgrywa swojego księdza jako człowieka, który nie chce mówić ponad głowami, ale zależy mu na tym, by dotrzeć do realnych ludzi i tego, co aktualnie przeżywają. Wchodzi w największą traumę miejscowej ludności – tragiczny wypadek, w którym ginie kilku mieszkańców wioski. Nie tylko chce doprowadzić do pochówku tego, który obciążany jest winą, ale pracuje z rodzinami nad tym, co przeżywają, nad pojednaniem, którego tak bardzo w lokalnej społeczności brakuje. 

Nie wiem, jak tytuł rozumie Jan Komasa, ale dla mnie tytuł jest kluczem do zrozumienia tej historii. Nie chodzi przecież tylko o nazwę święta. Każdy z nas jest ciałem Boga, On nas stworzył na swoje podobieństwo, sam stał się człowiekiem, a historia Daniela mocno pokazuje, że wiara to coś, co człowiek przezywa całym swoim człowieczeństwem. Swoim ciałem, duszą, psychiką. Bartek Bielenia świetnie gra całym swoim ciałem i wtedy, kiedy się modli i wtedy, kiedy uczestniczy w bijatyce. Marysia zauważyła, że dobrze gra swoimi oczami.  

Film nie kończy się hollywoodzkim szczęśliwym zakończeniem. Daniel wraca do życia, z którego próbował uciec, ostatnie sceny są brutalne, pełne agresji, ale widać w nim, że jego serce jest inne. Że nie tylko odegrał rolę księdza przed innymi, ale sam przechodzi wewnętrzną przemianę. 

Jan Komasa stworzył dzieło, które nie jest konfrontacyjne, katolicy nie poczują się nim urażeni, raczej poczują potrzebę zapytania się o jakość swojej wiary praktycznej, nie teoretycznej wiedzy o wierze i Kościele. Film pokazuje konieczność pojednania i życia w prawdzie o sobie. 

Boże Ciało to film, który wart jest największego uznania. Świetna gra aktorska, prostota, a zarazem niesamowita głębia, która porusza chyba wszystkie emocje widza. Ten film skłania (przynajmniej mnie) do zadania sobie bardzo fundamentalnych pytań o jakość mojej wiary, o to na ile jest ona czymś, co rzeczywiście dotyka całego mnie, a na ile jest tylko odtwarzaniem wyuczonych fraz czy gestów. 

Bardzo polecam!