Zaznacz stronę

Serce Jezusa, Królu i zjednoczenie serc wszystkich zmiłuj się nad nami.

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 28).
W życiu zdarza się, że gubimy plan działania, to co do tej pory było jasne, zamierzone, przewidywalne, zaplanowane, bo przecież przemodlone, nagle okazuje się wielką niewiadomą. Są takie momenty, całe długie okresu w życiu mężczyzny, kiedy traci swoją siłę. Przestaje być oparciem, którym przecież chce być; nie wie co powiedzieć swoim najbliższym, zawala zadania, nie podejmuje misji. Jest słaby, pobity i zraniony. Mężczyzna w takich momentach chce uciec, schować się. Trudno mu prosić o pomoc, bo to znaczy że musi się przyznać do słabości, otworzyć przed kimś drugim. W momencie, kiedy chcę być sam, zamykam się.

To Jezus jest moim Mistrzem i Królem. On jednoczy moje męskie serce z Jego, bo tylko w tym zjednoczeniu mogę ruszyć dalej, doznać uzdrowienia rany, odzyskać moc i siłę. Słowo Król jest kluczowe. My jesteśmy na wojnie o nasze serca. Oczywiście ona rozgrywa się na różnych polach, ale ostatecznie jest wojną o serce. A Król jest nam potrzebny, by jednoczyć nas – między sobą, ale by i jednoczyć (scalać) serce każdego z nas. Tylko trzeba zrobić ten pierwszy, najtrudniejszy krok – przyjść do Niego.

Panie Jezu, ucz mnie przyznawać się przed samym sobą i przed Tobą do tego, że czasem jestem pobity, że mam dość. Naucz mnie, jak nie grać ‘twardziela’.
Panie Jezu, proszę Cię pokaż mi moje rany, słabości, bym mógł z nimi do Ciebie teraz przyjść.
Panie Jezu, scal moje serce!
Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze, według Serca Twego!