Zaznacz stronę

Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć.

Nieustannie, pozwalamy znieczulić nasze serca, by nie pragnęły, by nie patrzyły dalej niż tylko, ku horyzontom zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Nieprawdą jest, powtarzam nieprawdą jest, że życie jest tak ciężkie, że nie możemy pragnąć, marzyć i tego realizować. Kupujemy kłamstwo, pozwalając sobie na przeciętne życie, na styl życia taki, jaki wybierają inni. Od nastolatków, którzy wtapiają się w tłum, bo boją się wyśmiania, boją się bólu, ofiary i ascezy. Poprzez ludzi w moim wieku, wśród których tak często, pod płaszczykiem niezależności, ukrywa się wiele smutku, bo wydaje się nam, że inne życie, którego de facto nie ma i nie będzie, byłoby dla nas źródłem szczęścia. Aż do ludzi starych, którzy dają się wcisnąć w myślenie, że nic już dobrego w życiu ich nie spotka. Wszyscy się na te kłamstwa łapiemy.

Szukajcie Pana, póki daje się znaleźć. Szukać Pana, czyli nawrócić się do Niego, zmienić swoje myślenie. Właśnie to, o którym mówiłem przed chwilą. Myślenie fatalistyczne na każdym etapie naszego życia.

Ta dzisiejsza Ewangelia, często interpretowana jest w kluczu pojęcia sprawiedliwości.

Zobaczmy w niej coś innego. Zagrożeniem dla nas, nie jest diabeł, świat i pokusy. Największym zagrożeniem jest wewnętrzny stary człowiek, który skupiony jest na sobie, swoich problemach i brakach. Tak naprawdę większość spraw w naszym życiu, jest rozwalanych nie przez czynniki zewnętrzne, ale przez nas samych właśnie. Jak w tej Ewangelii. Ci pracownicy z pretensjami to właśnie my. Często rozżaleni, użalający się nad sobą, bo miało być inaczej. Bo miało być sprawiedliwie, dodajmy, według nas sprawiedliwie. Nasz egoizm sprawia, że sprawiedliwość pojmujemy tak, że musi wyjść na moje. Przecież ów niesprawiedliwy zarządca, wcale nie był niesprawiedliwy, bo każdego potraktował bardzo indywidualnie. Problem był, nie w nim, a sercu każdego z robotników. W rozżaleniu, w braku poczuciu swojej wartości.

Bóg, w tej Ewangelii, jest nie tyle sprawiedliwy, co miłosierny. I to skandalicznie miłosierny. Miłosierny, czyli hojny. Wszystkim dał tak samo. Wystarczy odczytać tę Ewangelię z perspektywy tych ostatnich, by zobaczyć jaki jest prawdziwy obraz Boga.

Jezus opowiedział tę przypowieść bezpośrednio po scenie, w której Piotr zapytał Go, co będą mieli z tego, że idą za Nim, że dla Niego wszystko opuścili.

Ta opowieść jest odpowiedzią, która jakby mówiła, będziecie mieli tyle samo, co inni, którzy niczego dla mnie nie zostawili. Chrześcijaninem nie jest się dla czegoś, czy za coś. Jeśli ktoś przychodzi spotkać się z Bogiem, mówi o sobie jestem chrześcijaninem i oczekuje za to jakiejkolwiek zapłaty, to będzie zgorszony Bogiem, który nie kocha tylko wybranych, ale również tych, których ja i Ty nienawidzimy. Bóg jest dobry, nawet jeśli mi się wydaje, że jest inaczej.

To bardzo konkretnie może przekładać się na naszą modlitwę. Są dwa rodzaje modlitwy. Pierwszy, w który wpada większość z nas, polega on na tym, że przychodzimy do Boga i de facto mówimy Mu, co On ma zrobić, bo my wiemy lepiej, co dla nas lepsze. I dlatego często czujemy się nie wysłuchani, bo Bóg i tak wie, co dla nas dobre i głupot nam nie daje. Nawet jeśli nam się wydaje to najmądrzejszym rozwiązaniem. Drugi sposób, to taki, w którym prosimy dokładanie o to samo, ale dodajemy słowa i postawy w naszym życiu, streszczone w słowach Jezusa, niech się stanie Twoja wola.

Izajaszowe Szukajcie Pana, Pawłowe napięcie między pragnieniem odejścia, a zostaniem tu na Ziemi i w końcu miłosierdzie Boże, to są odnośniki, które mają mi powiedzieć, weź dziś w niedzielę złap znów dystans do swojego życia, do tego, co i jak przeżywasz. Zobacz, że przeżywanie różnych spraw, w logice ludzkiej sprawiedliwości i tego, że my wiemy najlepiej, sprawia, że Twoje serce jest smutne, bo nigdy nie otrzymuje tego, co chce. Twoje serce jest smutne, bo nie żyjesz tak, jakbyś chciał. Bo żyjemy ciągle, jakbyśmy mówili, kiedyś zacznę żyć. Kolejne kłamstwo. Dziś żyjesz. Jutro nie istnieje. Dziś jest Twój czas na spotkanie ze samym sobą, i z Nim – z Bogiem żywym. Umarlibyśmy w gnuśności, gdyby Bóg dostosowywał się do naszego myślenia.

Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej. Wielu z nas pomyślało moralności, o takich czy innych zakazach, w pierwszej chwili. Tymczasem Ewangelia to nie kodeks, a Dobra Nowina. Żyj Dobrą Nowiną, a jest nią wiadomość, że Bóg, Dobry Bóg jest z nami, nie przeciwko nam, nawet jeśli to, co się teraz dzieje wydaje się niezrozumiałe, jest bolesne.

Nie żyj w logice sprawiedliwości, tylko dlatego, że większość nią żyje. Bo Bóg pyta: przyjacielu, czy robię ci krzywdę? Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami. 

SŁOWO