Zaznacz stronę

Nasz Bóg jest Bogiem zazdrosnym – On nie chce od nas kultu polegającego na tym, że w umówionych porach przyjdziemy złożyć Mu homagium, przyjdziemy się rozliczyć i powiedzieć, co u nas słychać.  Taka pobożność wydaje się być w porządku, jest zdrowy dystans stworzenia do swego Stwórcy, uznanie tego, że On rządzi i to On jest Bogiem. Prawda jednak jest taka, że ów „szacunek” nie wyraża niczego poza naszym strachem i brakiem wiary.

On chce naszego ciągłego skupienia na Nim, chce, byśmy żyli w ciągłej świadomości czuwania. Nie dlatego, że jest narcyzem skupionym na sobie. Nasza uwaga niczego nie może Mu dodać. Ale wie, jak nas stworzył, wie, że nasze życie jest od Niego zależne, albo dokładnie jakość naszego życia. Oczywiście nie mam tutaj na myśli statusu ekonomicznego, pozycji społecznej, czy samopoczucia psychicznego. To wszystko może być na wysokim poziomie także u ludzi niewierzących, a nawet tych, którzy postępują źle. Chodzi tutaj o to „coś”, co sprawia, że ludzkie serce zbliża się do spełnienia, do głębokiego wewnętrznego spokoju. A do tego można się zbliżyć tylko wtedy, kiedy żyje się w ciągłej uważności skierowanej na Niego.

Ta Ewangelia jest kolejną zachętą Boga do wejścia z Nim w relację bliskości, Jezus przez całe życie spotykał się z ludźmi osobiście, całe jego przesłanie jest takie – wyrwać ludzi z myślenia o Bogu jak o bóstwie, które trzeba ubłagać i trzymać na dystans. Wiem, wiem, zaraz mi się oberwie za brak szacunku do Boga. Bliskość to nie jest brak szacunku. Przeczytałem kiedyś ten artykuł i znów się we mnie zagotowało. Nie cierpię, kiedy ktoś sugeruje, że nie szanuję Najświętszego Sakramentu, bo chcę Go dotykać, stać przed Bogiem jak przed równym, jak Jego syn. Właśnie po to On stał się człowiekiem, byśmy nie musieli zachowywać się jak buddyści, muzułmanie i inni wyznawcy kogokolwiek i czegokolwiek. To jest nieustanna nowość Ewangelii, że Królestwo Boże jest pośród nas. To, że dziecko chce dotykać swojego ojca, wchodzi mu na głowę, nie oznacza, że nie szanuje swojego taty. Właśnie na tym polega piękno ojcostwa, że dziecko się tego nie boi. I jasne jest, że ojcu należy się szacunek, ale niech nikt nie mówi, że brakiem szacunku jest brak przyklęknięcia.

Być blisko Drugiego, być w nieustannym oczekiwaniu i napięciu, bo zaraz przyjdzie, zaraz się pojawi. To jest najfajniejsza sprawa w chrześcijaństwie. Ważne jest tylko to, by nie zapomnieć, że wiele dostaliśmy, a to zobowiązuje do większej odpowiedzialności.

SŁOWO