Zaznacz stronę

Kościół ma w swoim skarbcu dwa ważne odniesienia – Biblię i Tradycję.

Uczymy się na różnych studiach teologicznych, kursach biblijnych, jak należy odczytywać Pismo Święte. Uczymy się o tym, że nie można go w całości odczytywać jako dosłownego podręcznika o tym, jak działać. Mówimy o różnych kontekstach, które trzeba wziąć pod uwagę przy interpretacji. To sprawia, że Pismo staje się Słowem Żywym, odczytywanym przez kolejne pokolenia, w ich kontekście. Nad tym wszystkim czuwa Wspólnota Kościoła.

Kiedy idzie o drugie odniesienie – Tradycję, wielu ludzi nagle się usztywnia. Okazuje się, że nie wolno jej interpretować, że nie można jej zmieniać, że nie jest tak elastyczna jak Słowo Boże. To, co mnie osobiście fascynuje w Kościele od jego początków, to kwestia dialogu, kłócenia się. Jezus nie zostawił nam żadnych zapisków, jak to wszystko ma wyglądać. Uczymy się – jako Kościół – na modlitwie, w lekturze Pisma, korzystając z Tradycji, kłócąc się na różnych soborach, synodach i innych zgromadzeniach, jak to wszystko ma wyglądać.

I właśnie dlatego nie rozumiem tego, że przy całym bogactwie Kościoła wypływającym właśnie z dużej wolności, jaką nam Pan zostawił, część z nas próbuje za wszelką cenę postawić wszystko na jakimś konkretnym schemacie. Ja wiem, że potrzebujemy ram. Jak jednostki i wspólnoty. Jednak zawsze ramy, wytyczne są tylko narzędziem, które jako wspólnota możemy modyfikować, o ile nie są przykazaniami Pana. I to jest trudne dla wielu, szczególnie tych, którzy bardzo chcieliby zamknąć wszystko w dookreśleniu.

Wiem, że moje patrzenie jest – według niektórych – skrzywione Ćwiczeniami Ignacego, Jego rozumieniem świata, człowieka, Kościoła i ostatecznie Boga. Ignacy już na samym wstępie swojej duchowości mówi wyraźnie o tym, że najważniejszy jest cel człowieka, a jest nim – chwała Boga. I zaraz potem dodaje, że wszystko inne ma mi służyć do osiągnięcia celu. (Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego, chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony. CD 23).

Nowość chrześcijaństwa (nie tylko u jego początków, ale i dziś) polega na tym, że Bóg staje się człowiekiem. I tak jak każdy człowiek w całej historii Ziemi rodzi się w konkretnym kontekście, tak też było i jest z Synem Bożym. A to znaczy, że ten kontekst, choć szalenie ważny do zrozumienia całości, nie jest nadrzędny.

Po to czytamy Pismo, po to mamy sakramenty, Kościół, byśmy Bogiem się dzielili z tymi, którzy są daleko od Niego, a nie po to, by zamykać się w twierdzy, w której będziemy strzec swoich dogmatów, tradycji i zwyczajów. Właśnie dlatego jesteśmy Kościołem katolickim, by być wszędzie, a nie tylko tam, gdzie jest nam dobrze.

Kościół z całym Jego inwentarzem jest zawsze tylko środkiem. My głosimy Chrystusa przy pomocy Kościoła i w Kościele, a dla mnie, człowieka Ćwiczeń Duchowych, znaczy to tyle, że mam używać środków o tyle, o ile mi one pomagają. Bóg jest dobrym Bogiem, Jezus jest Przyjacielem, a więc kimś, kto już – jak sam powiedział – nie chce być Panem, ale właśnie kimś, kto jest Przyjacielem, kimś, kogo się dopuszcza bardzo blisko, a nie trzyma na dystans, nawet jeśli ten dystans ładnie ubierzemy (w słowa, gesty, ubrania, zwroty).

Wyjdźcie na wolność!

SŁOWO