Zaznacz stronę

Panie Łukaszu!

Przeczytałem Pana post na FB. Pisze Pan z wielką troską o moim ukochanym Krakowie, w którym mogłem mieszkać przez kilka lat. Tak jak Pan kocham to miasto; kocham Rynek, Floriańską i wspomniane Planty. Wiemy, że one są jednym z cudów Krakowa – zmieniają się wraz z porami roku a każdy odcinek Krakowskich Plant ma swoich stałych bywalców. Tak jak Pan chciałbym by Kraków był piękny.

Panie Łukaszu, od kilku tygodni mieszkam i pracuje w Puckim Hospicjum, miejscu, w którymi głównymi Domownikami są ludzie chorzy i bardzo cierpiący. Tacy ludzie, których my zdrowi nie chcemy za bardzo oglądać, udajemy w naszej wysportowanej, młodej i ambitnej codzienności, że oni po prostu nie istnieją.

Trochę Pana rozumiem. Też długi czas wchodziłem w myślenie, w którym chciałem tych śmierdzących pijaków z Plant wyekspediować poza miasto. Też mówiłem, że chodzi mi o wizerunek miasta, że odwiedzają nas turyści, że należy przecież na siłę ich zresocjalizować. Mówiłem tak długo, aż kiedyś taki zapity, śmierdzący i lekko agresywny człowiek nie złamał mojej strefy bezpieczeństwa. Stanął przede mną twarzą w twarz i coś gadał. Wtedy dotarło do mnie, że ja się panicznie boję. Nawet nie tego, że może mi coś zrobić – chyba był za bardzo pijany by być zagrożeniem – ale bałem się tego, że ja jestem czyściutki i najedzony a on nie (bez względu na przyczyny). Kiedy Ekipa ZUPY NA PLANTACH zaczęła działać, ja w sercu cieszyłem się, że wnet wyjadę z Krakowa, bo przecież musiałbym dołączyć a się boję. Wie Pan co? Od tamtego spotkania nie chcę pozbywać się owych ludzi z Plant. Tak jak ja kiedyś przyjechałem do Krakowa, tak część z nich do niego dotarła. I mają takie samo prawo w nim (również na Plantach) przebywać.

Panie Łukaszu, wspomniałem o Hospicjum dlatego, że nauczyłem się tutaj tego, że człowiek cierpiący i taki, który jest powodem mojego dyskomfortu, jest człowiekiem pięknym. O wiele bardziej niż Planty Krakowskie. Sam Pan napisał, że może być Pan znienawidzony przez swój post a więc zakładam, że jest Pan odważny. Proszę, jak słaby człowiek, niech Pan pójdzie z ludźmi z Zupy na Plantach na kilak akcji. Zapewniam Pana, że będzie Pan pierwszym radnym, który głośno będzie mówił: bezdomni z Plant to pełnoprawni obywatele Krakowa.

Bardzo Pana o to proszę.