Zaznacz stronę

SŁOWO

Szkoda mi tych świń z dzisiejszej Ewangelii. Świnie to całkiem miłe (i smaczne) stworzenia, które nie wiedzieć dlaczego stały się dla nas – ludzi synonimem wcielonego zła. W sumie po lekturze tej perykopy już wiemy.

Ten wątek ze świniami pokazuje, jaki jest diabeł – jest zachłanny – on musi coś mieć, posiadać, być panem. Najpierw pokazuje kłamstwo, że Bóg czegoś chce, a później zdradza samego siebie, że jest zachłanny. Ta zachłanność go gubi – świnie doprowadzone do szaleństwa rzucają się ze skarpy.

Bóg ani nie potrzebuje rozgłosu, ani nie potrzebuje tego, byśmy Mu coś dawali, a już na pewno nie musi posiadać. I bynajmniej nie dlatego, że wszystko do Niego należy. On nie ma tych przymusów, bo jest miłością, a ona nigdy niczego nie chce.

Szkoda mi tych świń, bo stały się obrazem tego, co się dzieje, kiedy słuchamy złego ducha. Ktoś lub coś koło nas staje się ofiarą.