Zaznacz stronę

SŁOWO

Jezus mówi „biada” do konkretnych ludzi, do faryzeuszy, a dokładnie do tych, którzy są religijnymi pozorantami. Mówi o konkretnych przypadkach. I to znaczy, że warto nie widzieć tylko tego, że nazywa mnie faryzeuszem (w potocznym tego słowa znaczeniu), ale mówi konkretnie o tym, że wiele spraw robię na pokaz. Nie ma jedności między tym, co pokazuję, a tym, co później robię. To pierwsza rzecz, żeby zobaczyć dokładnie, co w moim życiu jest w takim rozdwojeniu. My, ludzie religijni bardzo często lubimy o sobie mówić: jestem faryzeuszem. Zobaczcie, to tak ładnie brzmi. Ale w chrześcijaństwie nie chodzi o to, by coś ładnie brzmiało, ale było autentyczne. Kiedyś Franciszek powiedział o tej grupie religijnej tak: „Faryzeusze i uczeni w Prawie byli ludźmi rygorystycznymi, niezdolnymi do zmiany. Ale za rygoryzmem kryją się wielkie problemy. Tam nie ma Jezusa, jest duch tego świata… Bądźcie ostrożni wobec tych, którzy są rygorystyczni. Bądźcie ostrożni wobec chrześcijan – zarówno świeckich, jak i księży, i biskupów – którzy prezentują się tacy «doskonali», sztywni. Bądźcie ostrożni. Nie ma tam Bożego Ducha. Brakuje ducha wolności.” 

Jak więc zweryfikować swoje chrześcijaństwo? Paweł przychodzi z odpowiedzią: owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Myślałem o tym sporo i doszedłem do wniosku, że można nieźle tym tekstem namieszać, bo na przykład – ktoś może mieć depresję, ktoś może być w żałobie, albo jest w trudnym doświadczeniu życiowym; trudno od niego wymagać na przykład radości. Nie chodzi o nasze emocje, o nasze samo-poczucie. Chodzi raczej o to, czy ja tak żyję, że wokół mnie ludzie tego doświadczają? Autentyzm zawsze innym daje pokój, poczucie bezpieczeństwa.