Zaznacz stronę

W 2004 roku, Donald Tusk powiedział: Ekstatycznie wpatrzone w prałata Jankowskiego starsze kobiety oklaskami przyjmują niemal każde jego słowo. W Gdańsku mówi się, że ksiądz prałat ma swój „legion moherowych beretów. Od tamtej pory moherowy beret stał się nie tylko elementem ubioru, ale próbą obrażenia starszych osób, które dla wielu młodych myślą źle, w domyśle: nie tak jak my.

Kilka dni temu, Jarosław Kaczyński powiedział: Te białe róże to symbol nienawiści i głupoty. I zaczęła się kolejna odsłona polskiej wojny domowej. Od kilku dni każdy, kto powie, napisze: lubię róże, jest: opętany, głupi, popiera komunistów, jest za aborcją, mordowaniem ludzi, nie szanuje zmarłych, a nawet powinien zastanowić się nad swoją wiarą w Boga i sprawdzić czy nie potrzebuje egzorcysty (nie wspominam o określeniach wulgarnych). Trzynaście lat temu nie było społecznościówek, ale pamiętam akcję znajomej, która na szydełku zrobiła małe bereciki – nosiliśmy je na znak sprzeciwu. Wtedy też poleciały słowa, które można by nazwać hejtem.

Nie chcę zbyt wiele mówić o racjach i o tym, że kolejny raz trzeba było zbanować dziesiątki osób, które wylały na mnie litry gnoju. Ich prawo polega na tym, że mogą pisać, co chcą, podobnie jak moje polega na tym, że nie muszę chcieć tego czytać i widzieć.

Chcę tylko powiedzieć, że mnie to w pewien sposób przeraża, że politycy (jakiekolwiek opcji) podburzają ludzi (celem jest władza, nie nasze – wspólne – dobro) w tak prymitywny sposób. Wyciągają z naszej codzienności jedno słowo, sytuację, okoliczności i dowolnie nadają jej znaczenie, które powoduje, że nagle tłum (którym przecież tak łatwo manipulować – dzieci w szkole się o tym uczą) dostaje kolejny argument do tego, by walczyć. To bardzo przykre, że dajemy sobie wmówić, iż ci ‚drudzy’ to są nasi wrogowie, że dajemy sobie wmówić, że de facto stajemy się armią jednego czy drugiego polityka. Armią, która walczy z braćmi. Zapominamy, że mamy prawo do tego by jednego drugiego polityka pogonić do WSPÓLNEJ roboty na rzecz wszystkich. A skoro od lat nie potrafią się dogadać dla dobra wszystkich, to mamy prawo powiedzieć jednemu drugiemu, żeby sobie już poszli.

Bawią się ci ludzie nami jak marionetkami. My czasem mówimy, że oni są marionetkami takiego czy innego guru, prawda jest taka, że stając do walki przeciwko innym Polakom, i dostając mandat do tej walki od polityków, stajemy się nędznymi marionetkami, które utraciły swoją wolność na rzecz poczucia władzy takiego czy innego polityka.

Dla mnie beret to jest beret, a róża jest różą.