Zaznacz stronę

SŁOWO

Parę dni temu Jezus mówił o chwaście do wszystkich, dziś mówi na osobności. A może warto tę dzisiejszą Ewangelię zobaczyć w swoim kontekście? 

Bóg jest źródłem dobra we mnie. On we mnie zasiewa dobre ziarno, On daje wzrost, usposobił mnie we wszystko bym wydawał dobry owoc. Warto zobaczyć całe swoje życie i te wszystko momenty, w których Bóg robi wszystko bym wydał dobry owoc. 

Pojawia się w mojej opowieści zło. Jedno jest wprost z zewnątrz, w postaci pokusy od złego, ale jest też konkretne zło, na które pozwalam i to zło jest chwastem. Czasem chwasty wyrywamy, ale nie z korzeniami i dziadostwo odrasta. Czasem oszukujemy siebie i innych, ucinając tylko liście chwastów, ale zostawiając korzenie z premedytacją, ładnie wygląda, ale tylko…. wygląda. 

Sąd. Szczegół, najpierw do ognia zostaną wrzucone wszystkie zgorszenia. Najpierw Bóg rozprawi się ze złem w nas. To pocieszające zdanie, bo jest tam stopniowanie. Najpierw zło, później ci, którzy się go dopuszczają. Celem jest świecić jak słońce, czyli być jak Bóg. 

To kontynuacja przypowieści o chwaście. Warto przypomnieć niecierpliwość rolników, którzy już chcą wyrywać chwasty, Pan pola mówi: nie, poczekajcie do żniw. Pan jest cierpliwy wobec zła, które robię. A dokładnie wobec mnie, On widzi więcej. 

Tak, piekło będzie. Jednak ono nie jest narzędziem w moim (ludzkim) ręku. Ono jest ostatecznością, po czasie, który Pan daje mi i innym, i po wrzuceniu do niego najpierw zła i nieprawości.

Bóg nie jest skory wrzucać ludzi do piekła, to ludzie chcieliby już i wielu tam posłać.