Zaznacz stronę

VLOG

Dzisiejszy fragment Ozeasza rozumiem tak, że nie ma momentów, sytuacji i spraw w naszym życiu, które muszą być przegrane i są niepotrzebne. Są za to momenty trudne i nieprzyjemne, takie, które mogą sprawić, że mężczyzna nie czuje się męsko: zranienie, pobicie, poczucie odrzucenia. To wszystko w naszym życiu jest obecne.

Źródła tego są różne. My sami, przez nasze głupie decyzje, brak wiedzy, lenistwo i próżność. Nasi bliscy i ludzie, na których nam zależy. A w końcu niejeden z nas ma poczucie, że sam Bóg nas przeczołguje. To słowo bardzo nas konfrontuje. Bóg pokazuje, że to wszystko bierze się z naszej niepewności. Jesteśmy niestali, jak poranna rosa, która może i jest czasem śliczna, to jednak po paru godzinach znika. Dalej mówi, że wszystkie te ciosania; wszystko, co się wydarza, może być przeze mnie wykorzystane do wzrostu. A więc nie obrażam się, ale wyciągam wnioski i uczę się. Nie wchodzę w użalanie się nad sobą i rozpacz, ale idę dalej. To, co wydawało się przegrane, może stawać się początkiem czegoś nowego i dojrzalszego.
 Bogu bardziej zależy na miłości, a więc na czynach, niż na czymkolwiek innym, bo tylko taka miłość powoduje nasz wzrost.

W Ewangelii jest rozwinięcie tego wszystkiego. Dwóch mężczyzn. 
Jeden, jakich wielu. Buduje swoją pozorną siłę i wartość na porównywaniu się z gorszymi od siebie. Zawsze znajdą się słabsi od ciebie. Zawsze znajdzie się jakieś odniesienie, przy którym wyjdziesz na herosa. Drugi z nich jest prawdziwym mężczyzną. Nie buduje niczego na porównywaniu się do innych. Wiedział, jakie są jego czyny, myśli i ocenił je tak, jak pokazywały mu fakty. Jest sobą.

To nie jest tylko kwestia podejścia do grzechów, ale to jest także ludzka dojrzałość, która niczego nie buduje na porównywaniu się z innymi, na dowartościowywaniu się kosztem tanich porównań. Nie jest też wmawianiem sobie czegoś, czego w naszym życiu nie ma. Są tylko fakty; zobaczenie tego, co jest realnie w moim życiu, jest dojrzałością.

Pokora, o której dziś jest Ewangelia, nie ma jednej definicji i jednego oblicza. Pokora to nie jest pozwolenie na to, by inni walili mnie po mordzie. Pokora to umiejętność wydobycia z siebie dobra, nie po to, by ono posłużyło przeciw Drugiemu, ale by podniosło Drugiego. Pokora to także nazwanie w sobie słabości. 
Czasem pokornie jest zamilknąć, a czasem powiedzieć o swoich zasługach.
 Czasem pokornie jest nadstawić policzek, a czasem się postawić.
 Czasem pokora to uniżenia, a czasem wywyższenie. 
Kluczem, co w danym momencie jest pokorą, jest Miłość (do Drugiego i do Siebie).

A Jezus mówił do tych, co ufali sobie, że są w porządku.

SŁOWO