Zaznacz stronę

Siedemdziesiąt siedem razy. O chrześcijańskiej naiwności jest ta Ewangelia. Mamy przebaczać nieskończoną ilość razy. To jest zasada wielkiej naiwności. I to nie jest zasada dla każdego człowieka, nawet nie dla każdego chrześcijanina. To jest dla tych, co godzą się na naiwność, nie na kalkulację.

To jest bardzo podobne do modlitwy Azariasza. W momencie śmierci, w momencie, w którym ogarniały go płomienie, Azariasz modli się za innych. Nie tylko za siebie. Tylko człowiek wolny, obojętny, jak mawiał św. Ignacy, może być człowiekiem nie skupionym na sobie, na swojej krzywdzie. Tylko taki człowiek jest w stanie przebaczać zawsze, bo nie zależy mu na swoich zranionych uczuciach czy urazach. Dopiero człowiek obojętny może przejść od szukania sprawiedliwości do Miłosierdzia. Człowiek sprawiedliwy jest miłosierny tylko do momentu posiadania jakiegoś interesu.
Zauważmy też to. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Oni coś zobaczyli.

Czasem większym grzechem jest nie widzieć, nie chcieć widzieć krzywdy Drugiego. Formalnie wszystko bywa OK. Niczego złego nie robimy (wprost). Obojętność to grzech wygodnictwa i tak naprawdę tchórzostwa. Warto to zobaczyć szczególnie, kiedy ma się takie relacje czy charakter, że nieczęsto wchodzimy wprost w konflikty. Być może nie ma ich w naszym życiu, ale często wiele w nim cierpienia innych. Po prostu być człowiekiem dla człowieka.

SŁOWO