Zaznacz stronę

Spotkanie prorokini Anny z małym Jezusem w świątyni jerozolimskiej zaowocowało tym, że „mówiła o Nim wszystkim”. To ważny szczegół. Wielu ludzi ma łaskę spotkania z Bogiem, wielu z nas spotyka Go co dzień, w każdej chwili. Tak naprawdę On jest cały czas przy nas, nigdy się nie wynosi, nawet wtedy, kiedy grzeszymy. Umarlibyśmy, gdyby Boga nie było przy nas przez jakąkolwiek chwilę. Jednak Jego obecność nie działa magicznie i automatycznie.

Anna wyczekiwała – miała serce nastawione na spotkanie Pana i dlatego Go rozpoznała. Owocem tego rozpoznania było dzielenie się tym, czego doświadczyła. To jest ważne, bo wielu ludzi spotyka Boga każdego dnia, nawet są tego świadomi, a jednak później nie głoszą Ewangelii, a słowo przekleństwa i  oskarżenia. Owszem, czasem twierdzą, że spotkanie Boga daje im mandat do publicznego osądzania. Uważam, że takie publiczne osądzanie, przyklejanie łatek jest brakiem wiary w Boga. Czasem i we mnie włącza się to pragnienie, by „pomóc” Bogu w wymierzaniu sprawiedliwości, by wskazać Bogu i innym, którzy są dobrzy, a którzy źli. Jednak zawsze, kiedy za tym idę, to tak naprawdę przyznaję się do tego, że próbuję budować swój własny świat, oparty na swoich lękach, nie na Miłości Boga.

Anna doczekała się spotkania z Jezusem na końcu swojego życia. Całe życie czekała na to, co zasadnicze. A jednak przez całe swoje życie była w sprawach Boga. Być chrześcijaninem to być w sprawach Boga przez całe życie. Zasadnicze spotkanie, łaska, to na co czekasz, może objawić się dopiero po długim czasie.

Ona spotkała Jezusa, który był małym dzieckiem. To też wymagało wiary. Czasem Bóg przychodzi do nas z tym, czego oczekujemy, ale w innej postaci. Trzeba patrzeć przez pryzmat wiary, nie swoich oczekiwań na to, co jest naszym udziałem każdego dnia. Można sporo przegapić.

Być prorokiem to słuchać Boga, a później opowiadać o tym, co się usłyszało. Słowo Boże nie jest przeciwko człowiekowi.

SŁOWO