Zaznacz stronę

Jako człowiek mam tendencje do tego, żeby się zabezpieczyć, a więc stworzyć sobie takie warunki, które będą mi dawały poczucie świętego spokoju. I tak przekłada się to na moje codzienne życie. Szukać takich relacji, w których będę mógł być tym silniejszym, mądrzejszym, bardziej błyskotliwym. Podejmować takie prace, gdzie szybo przyjdzie zysk i poklask. Lubię mieć ciepły pokój, nie chorować, a do tego być w dobrym nastroju.

Dzisiejsza Ewangelia wyrywa mnie z tego naturalnego dążenia. Słowo ostrzega i mówi: „uważaj na siebie”. Uważaj, czyli włącz czujność, nie wywalaj (zmieniaj) wszystkiego, ale włącz uważność w tym wszystkim. Skrajności i bezmyślne odtwarzanie zawsze są złe, Słowo Boże uczy nas racjonalności w kochaniu. Mamy w sobie wkodowaną zdolność odnajdywania Boga we wszystkim, jednak by to robić, trzeba spełnić dwa warunki: być przebudzonym (czuwającym) i nie skupionym na dbaniu o swoje poczucie bezpieczeństwa. Warto te dwie cechy urealniać i uświadomić sobie, że nie chodzi o „posiadanie” ich raz na zawsze. Wręcz przeciwnie, trzeba je w sobie włączać w każdej chwili na nowo.

Narzekam, kiedy jest inaczej niż napisałem na początku, kiedy rozwala się moja idealna układanka tego, jak powinno wyglądać moje życie. Jednak powodem narzekania nie są jakieś wielkie problemy, które na mnie spadają, ale ból spowodowany tym, że muszą we mnie obumrzeć te wszystkie „dobre pragnienia”.

Co jest Dobrą Nowiną w tym tekście? Końcówka. Możliwość stanięcia przed Synem Człowieczym. Nie chodzi o to, że staną przed Nim tylko czyści, ale staną przed Nim nie obciążeni, a więc wolni.

SŁOWO