Zaznacz stronę

Po pierwsze Pan Jezus jest bezczelny w tej Ewangelii. Mówi do ludzi pobożnych, czyli takich, którzy wierzą w Boga i robią te wszystkie rzeczy, które robić trzeba, a które wynikają z religii. I co im mówi? Że celnicy i nierządnice pierwsi wejdą do Królestwa. Po „naszemu”: złodzieje i prostytutki pierwsi osiągną raj, pierwsi – przed wami.

Oczywiście problemem nie jest ich pobożność (ani nasza). Pan Jezus nie rozwala judaizmu, a my nie mamy rozwalać chrześcijaństwa. Dla Jego słuchaczy religia była źródłem poczucia „bycia sprawiedliwym”, w sensie: ja jestem pobożny i ja dzięki temu się zbawię.

Dlaczego Jezus daje pierwszeństwo grzesznikom? Czyżby promował grzech i nieuczciwość? Nic z tych rzeczy. Jezus za grzech umarł, więc dla Niego to poważna sprawa. Mówi tak dlatego, bo tylko grzesznik, a więc ktoś, kto leży na dnie, jest w stanie powiedzieć sobie, że sam się nie zbawi, że jest słaby i potrzebuje kogoś, Kto jest silniejszy. W pierwszym czytaniu to świetnie widać: to Bóg jest tym, który uwalnia swój lud od zła. Ludzie, którzy nie uznają swojej słabości, chcą sami. I to często widać u ludzi bardzo religijnych – moje praktyki, moja religijność da mi niebo. Nie.

Ludzie, którzy żyją w grzechach, nie wejdą pierwsi bo grzeszą, ale ludzie tacy mają świadomość tego, że nie są wobec Boga w porządku i łatwiej jest im uznać właśnie swój stan. Ludzie, którzy mają przekonanie, że są OK, nie uznają swojego stanu. Dlatego ci grzeszni wejdą przed nami, bo pierwsi, uznają, że potrzebują Boga.

Nie musimy mieć wielkich grzechów na sumieniu. Nie musimy być po aborcji i tysiącach romansów, czy napadzie z bronią na bank. Wystarczy tylko jedna sprawa, która mnie wiąże z moim poczuciem ‚bycia w porządku’. I uwaga: kompletnie nie chodzi o grzecznościowe: ‚jestem grzesznikiem’.

Jeden z biskupów amerykańskich powiedział kiedyś, że: Królestwo Boga jest niebezpieczne. Trzeba do niego wejść, a nie tylko zbierać o nim informacje. No właśnie. Zobaczcie, że my często robimy z chrześcijaństwa taki bezpieczny lokal, który ma nas chronić przed złem, przed niewyjaśnialnym, w końcu ma usprawiedliwiać i rozgrzeszać nasze grzechy, nasze głupie decyzje, czy życie, które kłóci się z Słowem Boga.

Jezus dziś wyraźnie mówi do nas. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się. Do nas są te słowa. Patrzymy, słuchamy – i wracamy do starego. Widzieliśmy już tyle cudowności w naszym życiu i nic, albo niewiele. Nie dlatego, że życie jest ciężkie, ale dlatego, że nam wygodniej w tym siedzieć, wygodniej nie wychylać swojego nosa.

Ta przypowieść nie jest przypowieścią o moralności, ale jest powiedzeniem: chcesz iść za Mną? To idź w nieznane. To idź w to, co Ja ci proponuję, a nie chciej, bym Ja był tylko potwierdzeniem tego, co ty sam sobie wymyśliłeś.

SŁOWO