Zaznacz stronę

Dopóki Jahwe szedł na czele wojsk izraelskich i czynił cuda na pustyni, oni szli za Nim. Dopóki Jezus uzdrawiał i dawał chleb głodnym, oni szli za Nim. W momencie, kiedy Izrael musiał ponieść konsekwencje swojego wyboru i wiary, Jozue musiał postawić im pytanie: idziecie za bożkami, czy idziecie trudną drogą Pana? Gdy Jezus zaczął mówić rzeczy trudne, które wymagały osobistej decyzji, pojawili się tacy, którzy powiedzieli: trudna jest ta mowa, i odeszli.

W życiu wiele razy mówiłem: mam dość, dam sobie spokój, za trudna dla mnie ta mowa i ta droga. Trudno mi iść za Nim zawsze wtedy, kiedy muszę zrezygnować z siebie, swoich pragnień i doświadczeń, a wydawałoby się, że znajduję się już na takim etapie, że sam dam radę. Izraelici już wyszli z Egiptu, już weszli do Ziemi Obiecanej; współcześni Jezusowi już doświadczyli Jego mocy, a jednak przychodzi do ich serc zwątpienie. Może już wystarczy? Tyle lat jestem chrześcijaninem, tyle lat już idę tą drogą, może już sobie poluzować, choć przez chwilę zdjąć z siebie balast Bożego gadania?

Przychodzi taki moment, i to nie tylko w relacji z Bogiem, kiedy dotychczasowa droga wydaje się po prostu nudna. Owszem, ubieramy ową nudę w różne świecidełka, nazywając je: postępem, szukaniem nowych doświadczeń, otwieraniem się na nowe sytuacje, jednak w głębi czujemy, że to prawdziwa nuda – nic więcej, i że jest ona konsekwencją ucieczki od wierności. Ten moment jest dla nas weryfikacją dotychczasowych wyborów, na ile potrafimy im być wierni, a na ile rzeczywiście jesteśmy tymi, co krzyczą: trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać, i dodajemy: może obiektywnie to, co mówisz Boże jest OK., ale dla innych, ja jestem za słaby.

Kiedy patrzę na siebie, na swoje doświadczenia,  to widzę, że jest we mnie tendencja do nowomowy, która ma usprawiedliwić moje grzechy. Jezus w Ewangelii mówi wprost, bez ogródek, dlatego reakcją na Jego mówienie jest tekst: trudna jest ta mowa. Tymczasem ja potrafię sobie wmawiać, że mam prawo do uczuć, do przygód, do odkrywania nowych przestrzeni, a grzech i odejście jest jakoś w to wpisane – swoiste ryzyko zawodowe. Wiedzą, że Bóg jest miłosierny, stawiam wobec Boga oczekiwanie, by zmniejszył wymagania, by zmienił moją drogę, by po prostu dostosował to do mnie, albo raczej do moich słabości. Pojawia się klasyczne użalanie się nad sobą.

Jednak dość przewrotną byłaby Ewangelia, gdyby kończyła się na możliwości odejścia i tyle, gdyby wymagała od nas, i tylko od nas, jakiejś heroicznej decyzji. Myślę, że każdy, kto pomimo zobaczenia i doświadczenia osobistych trudności i barier zechce pójść dalej, a nie odchodzić, może wpisać się w to, co wydarzyło się później. Jezus pyta wprost swoich najbliższych: czy i wy chcecie odejść, zostawić to wszystko co wam dałem i pokazałem; czy to, co wydaje się bardziej kuszącą propozycją od Mojej, jest tego warte? Reakcją na to pytanie Jezusa był rozpaczliwy krzyk Piotra: Panie, do kogo pójdziemy, tylko Ty masz słowa, które są żywe, które nie są plastikowe, sztuczne, politycznie poprawne. Tak naprawdę nie mamy gdzie pójść, tak naprawdę wszystko, co wkoło, choć ładne i przyjemne, nie da nam tego, co Ty dać możesz – wolności, trudnej, bo ciągle tęskniącej, niezaspokojonej, ale jednak wolności.

Dzisiejsze czytania są wylaniem na nas kubła zimnej wody. Jeśli gdzieś w sercu, a może i w czynach pojawiła się w nas myśl o zakombinowaniu, o zostawieniu na moment Boga w jakiejś części swojego życia, to w nich jest siła. Ale to nie jest magiczna siła, to jest siła oparta na naszej decyzji, wyborze i Jego obecności. Bo On ma słowa życia wiecznego, ten zwrot: życia wiecznego, to nie jakaś mrzonka na przyszłość, ale intuicja, że Bóg nas zaprasza do czegoś więcej niż życie na poziomie patrzenia tylko na swoje potrzeby, choćby były one jak najbardziej wzniosłe.

Dostajemy konkretną propozycję, polegającą na tym, by zechcieć słuchać Jego słów, choćby w modlitwie, czyli codziennym trudnym rozmawianiu z Nim, a później w codziennych, znów trudnych decyzjach, jak choćby w takich, o jakich mówi Paweł w II czytaniu – w wierności naszym ślubom, postanowieniom, małżeństwom, relacjom.

 SŁOWO