Zaznacz stronę

Zastanawiam się, skąd w tym dzisiejszym fragmencie Ewangelii takie zakończenie: „A wielki tłum chętnie Go słuchał”. Przecież to, co mówi Jezus jest bardzo zawiłe, to wywraca żydowskie myślenie. Mesjasz miał być synem Dawida, ale sam Dawid w psalmie 110 nazywa Go swoim Panem. Mesjasz miał być człowiekiem, owszem silnym, wielkim politycznym przywódcą, ale człowiekiem. Tymczasem wszystko okazuje się inne. Z perspektywy Żyda ten dzisiejszy fragment nie jest łatwy. A jednak słuchali Go chętnie.

W środę mogłem mówić do Wspólnoty Głos na Pustyni, dla mnie to było trudne wystąpienie. Boję się mówić w małych pomieszczeniach, gdzie nie ma bezpiecznego dystansu z słuchaczem, a każdy ruch i gest jest widoczny. Boję się mówić o rzeczach prostych i wydawałoby się oczywistych, a mówienie o tym, że Bóg JEST dobry, jest sprawą oczywistą. A jednak miałem wrażenie, że mnie słuchali, że była taka cisza, która wydaje się być dowodem na to, że słowa nie padają na ziemię.

Myślę, że słuchali Jezusa chętnie, bo mówił z serca, bo mówił o tym, co sam przeżył i co było dla Niego osobistą prawdą. Jezus nie był teoretykiem religii, głoszącym swoje pobożne tezy, a później wracającym do prywatnego życia. Kiedy mówił o Bogu jako Ojcu, to naprawdę żył więzią miłości z Abbą. Kiedy mówił o miłości nieprzyjaciół, to później modlił się za swoich oprawców i oddał za nich życie. Kiedy rozmnażał chleb, to nie pytał się o przynależność partyjną, religijną czy orientację seksualną. Dawał każdemu, kto chciał.

Nie jestem Jezusem, moje głoszenie nie jest na Jego poziomie, ale przez to „co”, albo raczej „jak” gadam, jestem przekonany, że On działa. Działa, bo pamiętam o tym, że możliwość stanięcia przed Drugim jest łaską Boga. Znam swoje życie, swoje słabości, grzechy, to jak bardzo czuję się niegodny, to jak bardzo mojej życie dalekie jest od wiary Tobiasza, który wierzył Bogu, że Ten spełni jego prośby. Wiem, że jest we mnie lęk (właśnie w Głosie to odkryłem) nie tyle przed moimi grzechami, co przed tym, że przyjdzie dzień, w którym ktoś wszystko to, co we mnie jest grzechem, odkryje przed innymi. To wszystko staram się sobie przypomnieć zawsze, kiedy staję przed Innymi, nie by siebie poniżać, ale pamiętać, w czyim Imieniu mam czelność mówić. Wtedy widzę, że ludzie słuchają chętnie. Nie dlatego, że słyszą nowe treści, ale słyszą Jego. A ja nie wiem, jak się to dzieje.

SŁOWO