Zaznacz stronę

582190_413124312058528_95464538_n

Co roku wszystko powtarzamy od początku. 
Wspominamy czas czekania na Jezusa, Jego Narodzenie, Życie, Mękę, Śmierć, Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie. Robimy to, by sobie WSZYSTKO przypomnieć i nadać temu świeżości. Każdego roku obrasta to w tłuszcz „ja wiem” i Bóg ma coraz mniej możliwości dotarcia do nas. 
Kiedy ma narodzić się dziecko, cała rodzina czeka w napięciu. Rodzice myślą o zdrowiu i bezpieczeństwie i o tym, kim będzie ich dziecko. 
Pamiętam, że kiedy czekaliśmy z siostrą na narodziny naszego brata (nie wiedzieliśmy, że to będzie „on”), zastanawialiśmy się nad tym „jaki będzie”. Dzieci patrzą inaczej. 
Czekamy na narodziny Dziecka. Wiemy, że będzie chłopcem i że będzie Mesjaszem. Zapraszam Cię do tego, byś wraz ze mną przez cały Adwent spróbował popatrzeć „jaki On będzie”. W codziennych Ewangeliach jest sporo informacji na ten temat. Czytając te teksty będziemy próbować zrozumieć JAKI JEST. 

SŁOWO
Czujność.
Znamy umowną datę Bożego Narodzenia. Ona ma nam pomóc w przeżyciu tego Wydarzenia, jednak ta data może też uśpić naszą czujność. Tak naprawdę nie wiemy, kiedy Jezus się narodził, znamy tylko kilka ewangelicznych szczegółów. I bardzo dobrze, że tak mało, bo to daje przestrzeń na wiarę, osobisty dialog z Nim i przygodę.
Dziś jest pierwszy krok w naszym czekaniu na narodziny Brata. Każde narodziny wiążą się z niepewnością oczekiwania i z milionem pytań. Od tych przyjemnych, o to jaki ten człowiek będzie, co będzie robił, w jakie relacje wejdzie, aż do tych najtrudniejszych o zdrowie i problemy które pojawią się wraz z jego przyjściem.
Dzisiejsza Ewangelia daje nam wskazówki, jak zacząć to czekanie. Odwołuje się do codziennych rzeczy: jedzenie, picie, małżeństwo i praca. Warto w czuwaniu nie zostawiać swojego codziennego życia. Cała frajda oczekiwania polegać będzie na tych dwóch sprawach: nie wiemy kiedy to będzie i nie wiemy w czym nas to zastanie.
Świadomość tego, że nie wiesz, może Cię przerażać, możesz poddać się panice i żyć w lęku, jak wielu ludzi, którzy wierzą w Boga, ale boją się Jego przyjścia, bo ono zawsze kojarzy im się z koniecznością pozostawienia skarbu.
Ty spróbuj oczekiwanie przeżyć w napięciu, podnieceniu, niech „niewiadoma” tego dnia będzie dla Ciebie motywacją do twórczego przeżywania każdej chwili. Bądź twórczym mężczyzną, mężem, bratem, chłopakiem, przyjacielem. Niech Twoją kobiecość przenika twórcze patrzenie na innych,  oczarowywanie Boga i człowieka.
Niewiadoma dnia Jego przyjścia, może być czymś, co będzie Cię budzić do powstania z sennego życia. Nie planuj tego dnia, nie obiecuj wielkiego nawrócenia na ten dzień, ale już dziś żyj tak byś był gotowy na przyjście Brata. I nie przykładaj „kalek” z tego świata, że trzeba wysprzątać dom, po dopinać rachunki, przygotować się jak na przyjście szefa.
Mówiąc jeszcze inaczej – zacznij tęsknić. Niech Ci w tym pomogą wszystkie Twoje pragnienia, mając je w pamięci, obudź swoje serce do tęsknoty. Może te Twoje pragnienia, to są przyziemne sprawy, może czasem nawet związane z grzechem, ale tak naprawdę za tym wszystkim kryje się jedna prawdziwa tęsknota. Tęsknota za Dobrym Bogiem.
Przyjście Jego Syna, a naszego Brata jest dla nas szansą dotknięcia Boga już tutaj na ziemi. Spróbuj też „zawiesić” swoją wiedzę religijną. Przyjście na świat dziecka bardzo weryfikuje poglądy rodziców. Daj szansę Bogu, by Cię zaskoczył swoim przyjściem, byś nie chciał wkładać Go w swoje doświadczenie.